EiS na Facebook FanPage EiS na Twitter EiS na YouTube EiS na Google+ EiS News - kanał RSS EiS Forum News - kanał RSS

Ulubiony kiosk EiS
Prenumerata/e-wydania
Status użytkownika
 Nie jesteś zalogowanym/zarejestrowanym użytkownikiem serwisu EiS
       Zaloguj/zarejestruj się

 



EiS w kwietniu
EiS 04/2017

   Spis treści
   DVD + ONLINE


EiS PLUS 7
SPRZĘT DO STUDIA

Spis treści



EiS PLUS 6
TWORZENIE MUZYKI W KOMPUTERZE - Praktyczny Poradnik

Spis treści



Poradnik EiS
Poradnik EiS - ZACZNIJ WSZYSTKO OD NOWA!

Spis treści



EiS PLUS 5
BEATS & BASS

   Spis treści
   Na płycie DVD


EiS PLUS 4
EFEKTY W PRODUKCJI MUZYCZNEJ

   Spis treści
   Na płycie DVD




     "Nasz Typ" w testach


Behringer DeepMind 12

Polifoniczny syntezator analogowy

Nowoczesne syntezatory analogowe w wydaniu sprzętowym są obecnie trwałym elementem współczesnej sceny muzycznej. Na ogół to jednak instrumenty jednogłosowe; wielogłosowość do pewnego czasu była zarezerwowana dla dość kosztownych rozwiązań. DeepMind 12 przełamuje ten trend, oferując 12 analogowych głosów w cenie poniżej 6.000 zł.

Behringer DeepMind 12

Uli Behringer od dłuższego czasu nosił się z zamiarem stworzenia elektronicznego instrumentu klawiszowego. Zanim założył firmę, konstruował różne urządzenia, a jednym z pierwszych był właśnie syntezator analogowy UB-1, do którego koniecznie chciał wrócić. Można tę opowieść traktować z lekkim przymrużeniem oka jako jeden z elementów działań promocyjnych, ale DeepMind 12 wreszcie pokazał się na rynku, teraz także w wersji bez klawiatury. I prezentuje się znakomicie.

Konstrukcja
Jeśli ktoś spodziewał się tanich plastików i rozwiązań na skróty, to będzie bardzo zawiedziony, DeepMind 12 jest bowiem solidnie wykonany. Ma całkowicie metalowy korpus, drewniane boczki, bardzo porządną klawiaturę i – co może zawstydzić wielu konkurentów – wbudowany zasilacz sieciowy. Jest przy tym przyjemnie ciężki; nie na tyle, żeby sprawiać kłopot w transporcie, ale jego waga daje poczucie solidności. Mamy je w kontakcie z każdym jego elementem, może z wyjątkiem lekko chwiejących się suwaków i niezamocowanych do płyty tylnej gniazd wyjściowych oraz do podłączenia kontrolerów.

Behringer DeepMind 12


Napisy na płycie czołowej informują nas, że w tworzeniu instrumentu brały udział firmy Midas oraz TC Electronic, obie wchodzące w skład należącej do Behringera The Music Group. I tak też jest w rzeczywistości. Główne biuro projektu DeepMind znajduje się w siedzibie firmy Midas w Wielkiej Brytanii, zaś sekcją efektów zajął się TC Electronic.
Jak można się spodziewać, syntezator nie jest tak do końca analogowy w takiej formie, jak np. Minimoog. Zresztą mało który współcześnie produkowany „analog” taki jest. Nie ma bowiem możliwości, by większość funkcji, niezbędnych we współczesnej technologii muzycznej, zrealizować w domenie analogowej, np. zapisywanie i przywoływanie brzmień.

Struktura

Każdy z 12 głosów instrumentu ma indywidualną strukturę syntezy, opartą na dwóch oscylatorach DCO, sterowanym napięciowo filtrze VCF z nachyleniem 12 lub 24 dB na oktawę, trzech obwiedniach ADSR i dwóch oscylatorach wolnych przebiegów. Wszystkie te elementy, oprócz filtru, są sterowane cyfrowo, a połączenia modulatorów z elementami podlegającymi modulacji można konfigurować z poziomu matrycy. Na samym końcu całej struktury syntezy, po zsumowaniu wszystkich głosów, których liczbę można definiować od 1 do 12, znajduje się globalny filtr górnoprzepustowy oraz sekcja cyfrowych efektów, z których możemy skorzystać szeregowo lub wysyłkowo.
Manuał ma 49 typowo syntezatorowych, lekko, ale dość głęboko działających klawiszy z obsługą funkcji Velocity i Aftertouch. Klawiatura jest bardzo wygodna, a klawisze efektownie sprężynują, dając poczucie gry na porządnym instrumencie. Ponadto mamy do dyspozycji tradycyjne kontrolery odstrojenia i modulacji, a także przyciski do zmiany oktaw klawiatury, potencjometr szybkości działania portamento i globalny regulator głośności dla wyjść liniowych i słuchawkowego. Te ostatnie znajdziemy z tyłu instrumentu, podobnie jak gniazda do podłączenia kontrolerów Sustain i Pedal. Inne złącza to trzy gniazda MIDI oraz port USB, pozwalający na podłączenie instrumentu do komputera. W tym trybie możemy korzystać nie tylko z MIDI przez USB, ale też z komputerowego edytora, który daje wygodny dostęp do wszystkich funkcji instrumentu.

Behringer DeepMind 12

W pamięci DeepMind znajduje się 1.024 komórek z zapisanymi brzmieniami, podzielonymi na 8 banków. Brzmienia można alokować do 16 kategorii, z których 4 mogą być wykorzystywane przez użytkownika.
Z uwagi na hybrydową i dość zaawansowaną strukturę instrumentu, wiele jego funkcji dostępnych jest z poziomu monochromatycznego wyświetlacza 128×96 pikseli i towarzyszących mu manipulatorów. Tutaj właśnie, w ustawieniach globalnych, możemy definiować parametry portów MIDI, USB i gniazd kontrolerów zewnętrznych, wpływać na działanie klawiatury, m.in. zmieniając krzywe velocity i aftertouch czy definiując skale i strój, a nawet określać sposób reakcji suwaków na ich poruszenie.
Ale to tylko niewielka część funkcjonalności tej sekcji, bowiem daje ona dostęp do wszystkich tych funkcji, których nie można obsługiwać manipulatorami na panelu instrumentu. Całość pomyślano tak, by te ostatnie służyły wyłącznie do kontroli najbardziej istotnych, zdaniem producenta, elementów brzmienia, głównie pod kątem pracy na żywo. Bardziej zaawansowanych konfiguracji trzeba już dokonywać z wykorzystaniem niewielkiego ekranu i przycisków lub, co wydaje się rozsądniejsze i wygodniejsze, komputerowego edytora.
Panel instrumentu zaplanowano dość rozsądnie, najbliżej środka umieszczając manipulatory do obsługi oscylatorów i filtrów. Skrajnie umiejscowiono inne kluczowe z punktu widzenia pracy na żywo elementy: obwiednię, którą można przyciskami przełączyć między VCA, VCF a modulacją parametrów, oraz arpeggiator z regulacją częstotliwości i poziomu bramkowania dźwięków.


Oscylatory
Pierwszy DCO udostępnia przebiegi piłokształtne i prostokątne z regulacją szerokości impulsu (PWM). Z poziomu panelu możemy je włączać/wyłączać oraz regulować głębokość modulacji odstrojenia i PWM. Całą resztę, w sumie siedem elementów, w tym także wskazywanie źródeł modulacji, obsługujemy z poziomu menu, po wciśnięciu przycisku Edit. I nie jest to zbyt przejrzysta obsługa, ponieważ większość parametrów określona jest skrótami, a odnoszą się one do obu oscylatorów.
Dla DCO 2, który generuje tylko falę kwadratową, możemy zmieniać wysokość dźwięku, głębokość modulacji i poziom względem oscylatora pierwszego. Ten ostatni suwak pełni też rolę swoistego regulatora głębokości modulacji kształtu fali wypadkowej, który to parametr można modulować za pośrednictwem obu LFO lub jednej z trzech obwiedni. Biorąc to pod uwagę, a także możliwość synchronizacji obu oscylatorów, mamy możliwość kształtowania dźwięku w dość szerokim zakresie, mimo zawężonych możliwości w zakresie dostępnych przebiegów. Dźwięk ten można dodatkowo uzupełnić szumem różowym, który na panelu ma własny regulator poziomu.
Ogólnie rzecz ujmując, DeepMind udostępnia trzy źródła sygnału – dwa oscylatory i generator szumu – a ich struktura nie jest przesadnie rozbudowana, choć pozwala stworzyć charakterystycznie brzmiący sygnał. Podobieństwo do Juno 106 jest tu dość wyraźne, choć możliwości mamy zdecydowanie większe. Oscylatory można odstrajać płynnie i co oktawę, więc nie będzie problemów ze zbudowaniem ciekawych, mocno brzmiących struktur. Mimo to brak przebiegu sinusoidalnego czy nawet trójkątnego, oraz brak możliwości regulacji poziomu pierwszego oscylatora (można go tylko włączyć lub wyłączyć), mogą – choć wcale nie muszą – nas nieco ograniczać.

Filtr i VCABehringer DeepMind 12
Po filtrze skonstruowanym na bazie układów analogowych wszyscy na ogół obiecują sobie dużo, ale tak naprawdę bardzo dobrych filtrów powstało stosunkowo niewiele. Ten zastosowany w DeepMind trzyma japońską średnią z lat 70. i 80., przypominając filtry z syntezatorów Juno. Jest on dolnoprzepustowy z rezonansem, ma przełączane nachylenie 12 lub 24 dB na oktawę, opcję dodania niskich tonów (tylko z poziomu menu) i suwaki określające wpływ na pracę filtru takich elementów jak obwiednia, LFO oraz wysokość dźwięku na klawiaturze. Podczas zmian tych parametrów, podobnie jak w przypadku innych regulatorów, na ekranie pokazuje się grafika prezentująca to, co zmieniamy, i zakres regulacji. Wygląda ona trochę na lata 90., ale trzyma się klimatu i daje odpowiednią ilość informacji użytkowych. Wpływ obwiedni, tak jak w Juno, można odwrócić dedykowanym przyciskiem.
Z poziomu menu, poza wspomnianym podbiciem niskich tonów, możemy zmieniać między innymi głębokość reakcji filtru na velocity oraz LFO na aftertouch, a także wybierać LFO, które będzie źródłem modulacji. Ustawianie dwóch pierwszych parametrów może być irytujące, ponieważ enkoder nie ma funkcji akceleracji i trzeba się zdrowo nakręcić, by zdefiniować jakieś wyższe wartości.
Filtr pozwala wejść w tryb oscylacji, choć nie z każdym brzmieniem jest to możliwe – niektóre są na to bardziej podatne, a inne mniej. Próba uzyskania efektu, w którym filtr staje się oscylatorem, do pewnego stopnia się udaje, choć z uwagi na cyfrowe sterowanie filtru (mimo jego nazwy) trudno jest uzyskać zestrojenie względem każdego dźwięku granego na klawiaturze. Można jednak spróbować przeprowadzić procedurę strojenia dostępną w DeepMind i tą metodą uzyskać, przynajmniej na jakiś czas, odpowiedni efekt.
Syntezator jest stereofoniczny, a przestrzenny dźwięk można otrzymać, rozstawiając wszystkie głosy w panoramie parametrem Pan-Spread w menu, a także korzystając z dostępnych efektów. Tej pierwszej czynności dokonuje się w sekcji VCA, która na panelu ma dedykowany suwak poziomu sygnału wchodzącego na ostatni element syntezy, jakim jest filtr górnoprzepustowy. Korzystając z niego, możemy stłumić wszystkie częstotliwości poniżej ustawionego punktu (od 20 Hz do 20 kHz). Filtr ma nachylenie 6 dB na oktawę, a zatem działa dość płytko. Dodatkowo możemy użyć funkcji Boost, która, podobnie jak w VCF, służy do podkreślania niskich tonów. Elementy te pozwalają uzyskać ciekawe wypełnienie w dole pasma, a w konsekwencji co najmniej interesujące brzmienie basu.

Modulacja

Dwa identyczne funkcjonalnie generatory wolnych przebiegów LFO dają z poziomu panelu dostęp do regulacji częstotliwości oraz opóźnienia wyzwalania przebiegu, co pozwala stworzyć mniej szablonowe, wyjątkowo interesujące efekty. Pozostałe parametry, takie jak wybór jednego z siedmiu przebiegów, synchronizacja z arpeggiatorem i wciśnięciem klawisza, przesunięcie fazowe oraz czas narastania impulsu, ustawiamy z poziomu menu.

Uwagę zwraca bardzo szeroki zakres generowanych częstotliwości – od ułamków herca do górnych oktaw dźwięków muzycznych. Możliwość zsynchronizowania LFO z klawiaturą oznacza zatem, że można te moduły wykorzystać także jako źródła dźwięku przy realizacji syntezy na bazie modulacji, w tym także FM.
Wszystkie trzy obwiednie, odnoszące się do filtru, głośności i modulacji, reguluje się czterema suwakami z prawej strony panelu, wskazując przyciskiem, czego dane ustawienie ma dotyczyć. Oczywiście problem jest taki, że przy przełączaniu obwiedni suwaki nie wskazują już aktualnego ustawienia, ale można je podejrzeć bezpośrednio na ekranie – zarówno w trybie edycji, jak też w trybie presetu, gdzie na dole prezentowane są wszystkie trzy. Każdą z obwiedni można wyzwalać klawiszem, za pośrednictwem LFO lub z arpeggiatora, a ich elementy (za wyjątkiem Sustain) mogą mieć kształt liniowy, logarytmiczny lub wykładniczy. Z kolei dla fazy Sustain można określać wartość początkową i końcową. Z takimi możliwościami typowej obwiedni ADSR spotkać się można bardzo rzadko i trzeba przyznać, że konstruktorzy wykazali się tu wyjątkowa kreatywnością. Obwiednie VCF i VCA są wprawdzie domyślnie przypisane do filtru i amplitudy, ale w zależności od potrzeb możemy to przypisanie zmienić. Poza tym każdy ze wspomnianych elementów obwiedni może podlegać modulacji z dowolnego jej źródła i jest to wyjątkowo interesująca funkcja, otwierająca przed nami mnóstwo możliwości w zakresie kreacji dźwięku.
Matryca modulacji, dostępna po wciśnięciu przycisku Mod, uwzględnia osiem par przypisania z regulacją głębokości wpływu źródła na cel. Tych pierwszych jest w sumie 19, a drugich 130. Jest więc w czym wybierać, a możliwości konfiguracyjnych jest bez liku. Trzeba przy tym pamiętać, że celem modulacji mogą być też parametry wszystkich czterech procesorów efektów, co otwiera drzwi do świata z fantastycznymi brzmieniami.

Efekty
Za tę sekcję instrumentu odpowiedzialna była firma TC Electronics, zatem można się po niej spodziewać samych smakołyków. Procesor jest 24-bitowy i pracuje z próbkowaniem 48 kHz. Poszczególne bloki można ustawiać w 10 konfiguracjach, poczynając od najprostszej, szeregowej, na zapętlonych i połączonych krzyżowo skończywszy. Na każdym z czterech slotów można obsadzić jeden z ponad 30 dostępnych algorytmów. Obejmują one całą gamę pogłosów, efektów delay, modulacyjnych, przesterowania filtrów itp. W wielu przypadkach nazwy algorytmów sugerują charakter brzmienia, jak np. FairComp (Fairchild 670), MoodFilter (filtr Moog), Chorus-D (Roland Dimension-D) czy T-Ray Delay (Fender Variable Delay).
Z poziomu instrumentu parametry efektów regulujemy, korzystając z mało atrakcyjnego ekranu z czymś na podobieństwo gałek, ale znacznie ciekawiej wygląda to w przypadku edytora komputerowego.

Arpeggiator i sekwencer
Tempo arpeggiatora można ustawiać do 275 BPM, a rozdzielczość poszczególnych kroków od 1/2 do 1/48, z uwzględnieniem regulacji funkcji Swing. Arpeggiator da się zsynchronizować do przychodzącego sygnału MIDI Clock (przez MIDI lub USB). W dodatkowym trybie sekwencera można go jednocześnie wykorzystać jako źródło modulacji dla wybranych parametrów, co potrafi być wielce inspirujące. Do dyspozycji są 32 wzorce przebiegów, a użytkownik może zaprogramować drugie tyle. Podobnie jak w przypadku efektów, w tej drugiej sytuacji programowania znacznie wygodniej dokonuje się w edytorze instrumentu.
Ciekawą funkcja arpeggiatora jest pamięć akordu. Po jej aktywacji wciskamy klawisze z jakimś akordem i możemy grać tym akordem w trybie arpeggiatora, używając tylko jednego klawisza do jego transpozycji. Dla różnych klawiszy wyzwalających można też przypisać inne akordy, co pozwala „ograć” w ten sposób praktycznie cały utwór.

W praktyceBehringer DeepMind 12
Z początku nie do końca byłem przekonany zarówno do brzmienia, jak i obsługi samego instrumentu. Po jakimś czasie jednak nastąpiło przełamanie pierwszych lodów, zwłaszcza gdy okazało się, że modulacją można osiągnąć niesamowite efekty, a filtr jest zdecydowanie bardziej kreatywny, niż na początku sądziłem.
Spodobało mi się zmienne podświetlanie kółek modulacji i odstrojenia. Mimo zastosowania wyświetlacza z minionej epoki da się z nim pracować w miarę sprawnie, a prezentowane przez niego informacje, pomijając niektóre skróty, są dość czytelne.

Z problemów trzeba odnotować to, że regulator Volume nie ścisza sygnału do zera. Kilka razy zdarzyło się też, że podczas programowania zawiesił się jakiś głos. Myślę jednak, że jest to kwestia łatwa do rozwiązania za pomocą kolejnego wydania firmware.
Sam syntezator brzmi bardzo interesująco. Zadbano o wyposażenie go w nieszablonowe i pokazujące całą gamę jego możliwości presety, ale gdy zaczniemy dłużej z nim pracować, to odkryjemy, że można wejść w świat jego dźwięków jeszcze głębiej. Brzmienie nie jest może tak tłuste jak w amerykańskich instrumentach z lat 70. i 80., ale, co już zaznaczyłem w przypadku filtru, trzyma wysoki poziom produktów japońskich. Po raz kolejny okazuje się też, że jedną z najsilniejszych broni każdego syntezatora są jego możliwości w zakresie modulacji. W tym zakresie DeepMind 12 nie tylko ma się czym pochwalić, ale też prezentuje wyjątkowo świeże, oryginalne i niepowtarzalne podejście. To jednoznacznie plasuje ten instrument w grupie syntezatorów niebanalnych i wykraczających poza utarte schematy.
Będą nim usatysfakcjonowani zarówno twórcy tradycyjnej muzyki elektronicznej (np. stopniowe zwalnianie szybkości modulacji LFO dla filtru na trzymanym akordzie typu string to jest to, co może przyprawić o dreszcze), jak też muzycy gustujący w nowoczesnych gatunkach. W ich przypadku arpeggiator oraz możliwość modulacji za jego pomocą całej gamy parametrów sprawią, że niemal każdy kontakt z tym instrumentem może się skończyć pomysłem na nową kompozycję.
Mimo dostępności tylko dwóch oscylatorów, dość ubogich w przebiegi, nie ma najmniejszych problemów z uzyskaniem najbardziej ikonicznych brzmień znanych z historii muzyki. Niewątpliwe dużą rolę odgrywa tu procesor efektów. W wielu instrumentach jest on tylko dodatkiem, ale tu, dzięki możliwości modulacji niemal wszystkich jego parametrów, staje się kluczowym elementem brzmienia. Pogłosy, filtry, a nawet przesterowanie brzmią świetnie i zachęcają do ich wplatania w nasze partie.
Pochwały wymaga klawiatura. Spodziewałem się czegoś przeciętnego, a tu okazało się, że jest równie mocną stroną instrumentu jak dostępna w nim modulacja czy efekty.
A jeśli ktoś po włączeniu instrumentu będzie zszokowany tym, że usłyszy w nim pracujący wentylator, to polecam wejście do globalnego menu, gdzie możemy ustawić szybkość jego obrotów bądź całkowicie go wyłączyć. Pamiętajmy jednak, że jest to instrument w pewnym zakresie analogowy, a największym wrogiem tego typu układów jest ciepło. Dokonywanie kalibracji w ramach występu na scenie nie jest szczególnie widowiskowe (choć wątpię, czy będzie to konieczne). Mimo to, w takich warunkach, włączenie wentylatora, który nie jest aż taki głośny, zwłaszcza wobec innych rzeczy znajdujących się na scenie, nie jest pozbawione sensu.

Podsumowanie
DeepMind 12 to jeden z tych produktów, w których pewne niedoskonałości czy wręcz celowe zaniechania udało się bardzo zgrabnie ominąć, stosując swoiste zabiegi maskujące bez wpływu na końcową funkcjonalność. Przy pracy z tym instrumentem trzeba pogodzić się z ograniczeniami w zakresie oscylatorów, brakiem miksera, wejścia dla sygnału zewnętrznego i koniecznością regulacji wielu parametrów z poziomu przeciętnie wygodnego menu na monochromatycznym wyświetlaczu o małej rozdzielczości. Klasyczne syntezatory analogowe miały jednak o wiele większe braki i nikomu to nie przeszkadzało, a dziś traktuje się to jako ograniczenia zwiększające kreatywność.
Wszystko to, o czym wspomniałem wyżej, zostało z nawiązką skompensowane zaawansowaną modulacją i wykorzystaniem świetnego procesora efektów. Do tego dochodzą analogowe oscylatory, które dają się płynnie przestrajać i modulować amplitudowo oraz częstotliwościowo przez LFO. Całości dopełnia bardzo przyzwoity filtr analogowy, funkcjonalny arpeggiator, sekwencer parametrów, współpraca z komputerem, solidne wykonanie, dobra klawiatura i jeszcze lepsza cena. Jakby na to nie patrzeć, DeepMind jest niemal trzykrotnie tańszy od DSI Prophet-6, który – w bardzo dużym przybliżeniu – reprezentuje podobną funkcjonalność (dyskusję na temat kwestii brzmieniowych pomińmy). A dla wielu muzyków i potencjalnych nabywców jest to bardzo poważny argument.
Mimo wszystko to wciąż jest niezbyt tani produkt i wiele osób może się zastanawiać, czy nie lepiej zainwestować tę kwotę w niemal wszechmogący software. Jeśli ktoś ma w tym względzie wątpliwości, to proponuję, by usiadł przy tym instrumencie i poświęcił mu trochę czasu. To syntezator, który zdecydowanie zyskuje przy bliższym poznaniu. Poza tym niezaprzeczalnym faktem jest, że nikomu nie uda się zejść z ceną podobnego instrumentu poniżej progu wyznaczonego przez Behringera, więc nie ma powodów, by obawiać się, że kiedykolwiek będzie można kupić tej samej klasy sprzęt za niższe pieniądze. Dopóki istnieje Behringer, nie ma takiej możliwości.
Ale przyznając znak Nasz Typ nie kierowaliśmy się wyłącznie ceną. Okazuje się, że mimo pewnych oczywistych podobieństw do Juno 106 DeepMind jest pod wieloma względami wyjątkowo oryginalny, pobudza wyobraźnię, a do tego brzmi znakomicie. Nawet niektóre instrumenty wirtualne nie mają takich możliwości w zakresie modulacji jak on, a ciekawie wykonana sekcja oscylatorów zachęca do poszukiwania nowych brzmień. Sporo więc przemawia za tym, że ten syntezator, a także inne z tej serii, bo wiadomo już, że powołano zespół specjalistów do jej stworzenia, może być wyjątkowo popularny.   

Zakres zastosowań
- wszechstronny syntezator 12-głosowy o typowo analogowym brzmieniu, do zastosowania w każdego typu muzyce – od klasycznej elektroniki po eksperyment
- zaawansowane możliwości współpracy z komputerem i urządzeniami przenośnymi
- przystosowany do pracy zarówno na estradzie, jak i w studiu

Nasze spostrzeżenia
+ pierwszy wielogłosowy analog "dla Kowalskiego"
+ bardzo dobre brzmienie
+ niesamowite możliwości modulacji
+ sekwencer do modulowania parametrów
+ kreatywny arpeggiator
+ efekty i możliwość modulacji ich parametrów
+ ciekawie brzmiący filtr
+ prosta, ale kreatywna sekcja oscylatorów
+ funkcjonalny edytor
+ możliwość współpracy z komputerem i urządzeniami przenośnymi
+ doskonałe presety
+ wykonanie i klawiatura
+ wewnętrzny zasilacz
- przeciętnej klasy wyświetlacz
- sporo kluczowych parametrów sterowanych z menu
- chwiejące się suwaki
- brak wejścia audio
- potencjometr głośności nie ścisza do zera


Producent
Behringer, www.behringer.com

Dystrybucja
SoundTrade, Piaseczno, tel. 22-632-02-85, www.soundtrade.pl

Funkcja: syntezator hybrydowy z polifonicznym, analogowym torem syntezy.
Polifonia: 12 głosów.
Synteza: analogowa; każdy z 12 głosów ma 2 oscylatory, 2 LFO i 3 ADSR, 32-krokowy arpeggiator.
Filtr: analogowy LPF, 12 lub 24 dB na oktawę, z funkcją podbicia niskich tonów.
Modulacja: 8 slotów, 19 źródeł i 130 elementów docelowych.
Procesory efektów: 4 moduły z 30 algorytmami każdy.
Edycja: miejscowa lub z poziomu zewnętrznego edytora (Mac, PC, iOS, Android).
Klawiatura: 49 półważonych klawiszy syntezatorowych z velocity i aftertouch.
Złącza: 2 symetryczne wyjścia liniowe, wyjście słuchawkowe, 2 wejścia zewnętrznych kontrolerów, MIDI In/Out/Thru (Din 5), USB.
Zasilanie: sieciowe, 100–240 V.
Wymiary: 822×257×103 mm.
Waga: 8,4 kg.
Cena: 5.400 zł


Artur Kraszewski


Pełny tekst artykułu zamieszczono w numerze EiS 03/2017.


28-02-2017  

  Drukuj artykułDrukuj


PARTNERZY
Studia Nagraniowe i Koncertowe Polskiego Radia  Kancelaria Adwokacka - Damian Kosmala  Polskie Stowarzyszenie Realizatorów Dźwięku  LIVE SOUND & Installation  E-Muzyk.pl
PATRONATY
    Warsaw Electronic Festival     
AVT KORPORACJA
© by AVT Wydawnictwo 2016, All right reserved