EiS na Facebook FanPage EiS na Twitter EiS na YouTube EiS na Google+ EiS News - kanał RSS EiS Forum News - kanał RSS

Ulubiony kiosk EiS
Prenumerata/e-wydania
Status użytkownika
 Nie jesteś zalogowanym/zarejestrowanym użytkownikiem serwisu EiS
       Zaloguj/zarejestruj się

 



EiS w listopadzie
EiS 11/2017

   Spis treści
   DVD + ONLINE


Poradnik EiS
Poradnik EiS - ZACZNIJ WSZYSTKO OD NOWA!

Spis treści



EiS PLUS 5
BEATS & BASS

   Spis treści
   Na płycie DVD


EiS PLUS 6
TWORZENIE MUZYKI W KOMPUTERZE - Praktyczny Poradnik

Spis treści



EiS PLUS 7
SPRZĘT DO STUDIA

Spis treści





     "Nasz Typ" w testach


Townsend Labs Sphere L22


System mikrofonowyTownsend Labs Sphere L22

 

Czy Townsend Labs Sphere L22 jest właśnie tym mikrofonem, który zasługuje na określenie mikrofonu przyszłości? Konstrukcyjnie to w sumie nic odkrywczego, ale już jako kompleksowy system jego możliwości robią ogromne wrażenie.

Producenci zaczynają dostrzegać, że stworzenie nowego, choćby nie wiem jak hi-endowego mikrofonu, nie wywoła raczej większego zainteresowania nabywców. Chyba że jego cena okaże się nad wyraz atrakcyjna. Z drugiej strony chęć posiadania w swojej kolekcji wielu różnych klasycznych mikrofonów sprawiła, że pojawiło się oprogramowanie, które umożliwia emulację całej gamy sprawdzonych w boju przetworników dynamicznych i pojemnościowych.
Jest też trzecia droga, którą zaczyna podążać kilku producentów: hybrydowe rozwiązanie, polegające na połączeniu dedykowanego mikrofonu i narzędzi sprzętowych (przedwzmacniaczy lub DSP) z odpowiednim oprogramowaniem. Pierwszą firmą, która zaoferowała tego typu system, była Slate Digital, a jest to część jej kompleksowej idei klasycznego analogowego studia pod postacią cyfrową. O Townsend Labs szeptało się tu i ówdzie, ale prawdziwą "bombą" okazało się dołączenie wtyczki Townsend Sphere do pakietu Universal Audio UAD-2 Plug-ins. I to jeszcze wtedy, gdy nikt nie widział mikrofonu, który miałby z tą wtyczką współpracować...
To był jednak wyraźny znak, że jeśli taka potęga jak Universal Audio w jakiś sposób angażuje się w działania producenta, o którym wiedziało tylko wąskie grono specjalistów, to cała koncepcja musiała być co najmniej interesująca. Zaiste, Sphere L22 to nie tylko imponujący swym wyglądem, wysokiej klasy mikrofon pojemnościowy, ale też kompleksowy system, w którym emulacja klasycznych rozwiązań jest tylko niewielką częścią zakresu zastosowań. W istocie mamy tu zdalnie sterowany mikrofon, w którym z poziomu wtyczki możemy dokonywać całej gamy ustawień, w innej sytuacji wymagających zmiany pozycji mikrofonu lub nawet zmiany samego mikrofonu. Dużo bardziej podniecające jest natomiast to, że daleko idących zmian możemy dokonać już po nagraniu. Obejmują one nie tylko model brzmieniowy, ale też charakterystykę (np. dopasowując ją do brzmienia pomieszczenia), kąt ustawienia i kompensację (lub wyeksponowanie) efektu zbliżeniowego, czego do tej pory nie udało się dokonać nikomu.
Ale już absolutną rewelacją jest możliwość nagrywania materiału stereofonicznego za pomocą... jednego mikrofonu. Prawa fizyki w otaczającej nas rzeczywistości są trudne do ominięcia i tak zapisany obraz stereo będzie miał nieco odmienną charakterystykę przestrzenną od charakterystyki np. trybu XY. Jednak nie tylko zachowuje pełną kompatybilność mono, ale też uzyskana w ten sposób stereofonia brzmi wyjątkowo intrygująco i apetycznie.

Elementy składowe
Czego będziemy potrzebować do uruchomienia tego systemu? Przede wszystkim samego mikrofonu, który dostarczany jest w eleganckiej walizce wraz z uchwytem elastycznym, zapasowymi gumkami, dedykowanym kablem oraz mieszkiem do przechowywania mikrofonu i pomocniczym uchwytem stacjonarnym. Musimy mieć też wtyczkę Sphere/Sphere 180, która dostępna jest w formatach AAX, AU, VST2/3 oraz UAD. W tym ostatnim przypadku należy mieć jedno z urządzeń Universal Audio - interfejs Apollo bądź akcelerator Satellite. Jeśli takowego nie mamy, wtedy korzystamy z wtyczek w wersjach natywnych. Obecność wtyczki Sphere lub Sphere 180 (ta druga do nagrań stereofonicznych z jednym lub dwoma mikrofonami Townsend) nadaje sens funkcjonowaniu całego systemu. Mając taki pakiet - nienajtańszy, trzeba przyznać - możemy już w pełni korzystać z funkcji oferowanych przez Sphere L22, zarówno w trakcie nagrań, jak i po ich zakończeniu.

Townsend i spółka
Jak można podejrzewać, firma Townsend Labs nie wzięła się znikąd. Jej założycielami są panowie Chris Townsend i Erik Papp. Pierwszy przez 13 lat pracował w Digidesign nad systemem Pro Tools oraz funkcjonującymi w jego ramach wtyczkami. Był także szefem projektu modelowania wzmacniacza gitarowego Digidesign Eleven oraz odpowiadał za stworzenie technologii emulacji pomieszczeń ReVibe. Eric Papp natomiast to były właściciel i szef Summit Audio, a trudno jest znaleźć firmę, która lepiej zna się na mikrofonach, przedwzmacniaczach i procesorach sprzętowych. Eric ma też w swoim portfolio dystrybucję takich produktów jak mikrofony Lauten czy procesory pogłosowe Bricasti. Taki duet musiał stworzyć coś naprawdę nietuzinkowego i w wielu aspektach przełomowego.


Konstrukcja
Townsend Labs Sphere L22Sam mikrofon jest urządzeniem na wskroś analogowym i może być wykorzystywany niezależnie od całego systemu cyfrowego (na bazie wtyczek) z każdym przedwzmacniaczem zapewniającym odpowiednio wysoką jakość. Zbudowano go w oparciu o dwie niezależne kapsuły pojemnościowe 1", ustawione "plecami do siebie". Każda z nich ma własne wyjście i stąd w zestawie 3-metrowy kabel, z jednej strony wyposażony w podłączane do mikrofonu 5-stykowe złącze, a z drugiej w dwa standardowe wtyki XLR. Zapominając zatem o całej funkcjonalności systemu, można mikrofon Sphere L22 traktować jak dwa odwrócone względem siebie mikrofony o szerokiej charakterystyce nerkowej. Oba wymagają zewnętrznego napięcia fantomowego, a w chwili gdy je włączymy, aktywuje się efektowne podświetlenie kapsuły znajdującymi się wewnątrz diodami LED.
Korpus mikrofonu jest nadzwyczaj solidny i wykonany z najwyższą precyzją. Przód wskazuje nam obecność logotypu Townsend. Od strony membrany tylnej, tuż pod osłoną kapsuły, znajdują się dwa przełączniki: działający w torze sygnałowym, wspólny dla obu kapsuł tłumik 10/20 dB oraz przełącznik aktywujący tryb kalibracji czułości obu torów w sytuacji, gdy nasze przedwzmacniacze mają oddzielną, płynną regulację Gain. Istotne bowiem dla pracy całego systemu jest to, aby dokładność w tym zakresie mieściła się w przedziale do 0,1 dB. W razie potrzeby można też skorzystać z automatycznej kalibracji już we wtyczce. W przypadku interfejsów audio, np. UA Apollo, należy włączyć linkowanie regulacji obu kanałów wejściowych, co gwarantuje uzyskanie tego samego poziomu.
Mikrofon ma wyjątkowo niski poziom szumów własnych, wynoszący 7 dBA. Maksymalny poziom ciśnienia SPL, z jakim może pracować, to aż 140 dB (przy aktywowanym tłumiku 20 dB), a czułość szacowana jest na 22 mV/Pa. Wyjścia obu torów mikrofonowych są beztransformatorowe, a konwertery impedancji bazują na układach FET. Impedancja wyjściowa mikrofonu to 200 Ω na kanał, zaś zalecana przez producenta impedancja wejściowa przedwzmacniaczy wynosi 1 kΩ. W przedwzmacniaczach ze zmienną impedancją wejściową zaleca się ustawienie największej wartości.

Mono ze stereo
Chcąc w pełni korzystać z możliwości systemu, wtyczkę Sphere należy uruchomić na torze stereofonicznym - czy to w trakcie nagrywania, czy też przy obróbce już nagranego materiału. Tylko wtedy otrzymuje ona bowiem komplet informacji potrzebnych jej do emulowania brzmienia różnego typu mikrofonów. W przeciwieństwie bowiem do innych rozwiązań tego typu, Townsend do odtworzenia charakterystyki brzmieniowej różnych mikrofonów nie wykorzystuje jedynie odpowiednio zdefiniowanych filtrów, ale też uwzględnia ich pracę w odniesieniu do charakterystyki kierunkowej. Tylko wtedy można uzyskać ten charakter soniczny, o jaki nam chodzi. Wtedy też mamy pełną kontrolę nad charakterystyką kierunkową, jeśli chcemy dokonać jej zmiany w trakcie nagrania lub po jego dokonaniu.
Przy pracy w trybie mono ustawiamy mikrofon tak jak każdy inny - przodem w kierunku źródła dźwięku. Aktywujemy ścieżkę stereofoniczną i włączamy na niej wtyczkę Sphere tak, aby działała dla sygnału wchodzącego na tor rejestracji. Następnie wybieramy określony model mikrofonu i definiujemy jego charakterystykę. Jeśli uznamy, że przy tej charakterystyce kierunkowej uzyskujemy dobre brzmienie, ale wpływ akustyki pomieszczenia jest zbyt duży, to możemy skorzystać z regulacji On/Off-Axis, w której ręcznie definiujemy wirtualną odległość mikrofonu od źródła i odległość od najbliższej większej płaszczyzny odbijającej dźwięk (lub korzystamy z opcji automatycznego ustawiania). Oznacza to, że możemy użyć modelowania jednego z klasycznych mikrofonów, dopasowując go jednocześnie do warunków akustycznych pomieszczenia - tego nie zapewnią nawet oryginały. W to wszystko można też włączyć emulację charakteru efektu zbliżeniowego, czyli typowego dla większości mikrofonów kierunkowych zjawiska uwypuklania niskich tonów w miarę zbliżania mikrofonu do źródła dźwięku. Tutaj nie tylko ustawiamy głębokość tego efektu, ale też kształtujemy jego charakter brzmieniowy za pośrednictwem kontrolki Prox EQ (działającej także wtedy, gdy wybierzemy charakterystykę dookolną).
Aktualnie do dyspozycji mamy modele klasycznych mikrofonów Neumann (47, 49, 67 i 87), AKG (12 i 451), wstęgowego Coles (4038), dynamicznego Shure (57) oraz trzy własne opracowania Townsend: Linear, Linear Diffuse oraz Direct. Można spróbować bawić się w porównania przynajmniej z wybranymi modelami wzorcowymi, ale warto się zastanowić, czy korzystamy z konkretnych mikrofonów dlatego, że tak się właśnie nazywają, czy raczej dlatego, że pozwalają uzyskać konkretny efekt brzmieniowy? Poza tym mam wrażenie, że odwzorowanie 1:1 nigdy nie będzie możliwe, a mając do dyspozycji te funkcje, jakie oferuje Sphere L22, porównywanie z oryginałami nie ma większego sensu. Zdecydowanie bardziej chodzi tu o pewną sygnaturę brzmieniową utożsamianą z konkretnym modelem mikrofonu, a konstruktorzy z Townsend Labs zrobili bardzo dużo, by ją zachować.


Townsend Labs Sphere L22

Stereo z jednego mikrofonu
Jednym z najciekawszych aspektów zastosowania Sphere L22 wraz z dedykowanymi wtyczkami, jest możliwość pracy w trybie stereofonicznym. Należy wtedy zmienić ustawienie mikrofonu, przekręcając go o 90 stopni. Mówiąc inaczej, kapsuła powinna znajdować się "bokiem" do źródła dźwięku. W takiej konfiguracji trzeba uruchomić wtyczkę Sphere 180, przeznaczoną do realizacji takich właśnie zadań.
Rewelacyjną właściwością obu wtyczek, zarówno Sphere, jak i Sphere 180, jest wskaźnik aktualnie ustawionej charakterystyki kierunkowej, który prezentuje też rozkład aktualnie nagrywanego bądź przetwarzanego dźwięku w ramach tejże charakterystyki. To niesamowicie ułatwia pracę, gdy chcemy dopasować obszar, mający się znaleźć w polu największej czułości mikrofonu - zarówno w trybie monofonicznym, jak i w stereo. Korzystając z funkcji Link zachowujemy współbieżne ustawienia mikrofonu przy nagrywaniu lub przy obróbce stereo. Gdy jednak chcemy trochę poeksperymentować, wtedy sugerowałbym jej wyłączenie. Możliwości, jakie się wówczas pojawiają, są nieosiągalne nie tylko dla innych systemów tego typu, ale też wielu klasycznych konfiguracji studyjnych. Wystarczy powiedzieć, że w każdym z kanałów możemy włączyć inny model mikrofonu, dobrać jego charakterystykę w zakresie od koła do ósemki, włączyć filtr dolnozaporowy, a także ustawić wirtualny kąt mikrofonu względem źródła. Dla całości sygnału stereo mamy możliwość regulacji balansu, szerokości obrazu przestrzennego oraz zamiany kanałów. Tutaj także możemy ustawić wyrównanie charakterystyk za pośrednictwem funkcji Off-Axis, ze wszystkimi funkcjami odległości od źródła i najbliższej ściany, jak i zdefiniowania głębokości oddziaływania efektu zbliżeniowego. Co istotne, wszystkich tych manipulacji możemy dokonywać w trakcie nagrywania, a także w odniesieniu do już nagranego materiału, kiedy mamy czas na to, by wypracować oczekiwane brzmienie.
W jaki sposób jeden mikrofon obsługuje tryb stereo? Wszystko dzięki temu, że zawiera dwie kapsuły koincydencyjne (natężeniowe) umiejscowione z akustycznego punktu widzenia w tym samym miejscu. Kapsuły mają charakterystykę szerokiej nerki i są doskonale dopasowane, więc "zachodzą" na siebie od strony źródła i z tyłu mikrofonu. Teraz wystarczy trochę magicznego DSP z wirtualizacją obu sygnałów do postaci Mid-Side (choć taki tryb jest w samym systemie niedostępny - zresztą nie ma nawet takiej potrzeby), i możemy dość swobodnie kształtować przestrzeń ujmowaną przez mikrofon.
W praktyce sprawdziłem, że na etapie nagrywania nawet nie trzeba aktywować wtyczki. Ustawiamy mikrofon frontem do źródła dźwięku (gdy chcemy dokonać nagrania mono) lub bokiem (gdy ma to być nagranie stereo). Dla toru monofonicznego możemy włączyć podsłuch wyłącznie z przedniej membrany. W przypadku podsłuchu zapisu stereo przydaje się już wtyczka Sphere 180, którą można aktywować na stereofonicznej wysyłce podsłuchowej z wejść, na które nagrywamy. Tu akurat znakomicie sprawdza się Apollo, ponieważ monitoring działa w nim niemal w czasie rzeczywistym i nie notujemy praktycznie żadnego opóźnienia.
Oczywiście można, a nawet trzeba popróbować różnych fizycznych ustawień mikrofonu w różnych miejscach naszego pomieszczenia, ale nie jest to kwestia krytyczna. Wystarczy znaleźć jakąś w miarę optymalną, obiecującą konfigurację i od razu nagrać nasz materiał. Możliwości w zakresie jego obróbki po zapisie są na tyle duże, że chyba nikt nie będzie miał prawa narzekać. Jeśli nasze pomieszczenie ma interesującą akustykę z boków, ale nie do końca najlepszą za mikrofonem, to podczas przetwarzania nagranej ścieżki możemy użyć emulacji dwóch różnych mikrofonów (przedniego i tylnego), i tak ustawić ich charakterystyki, kąt odchylenia i odległości względem źródła (oraz od najbliższej ściany), by uzyskać dokładnie to co chcemy. Np. w przypadku głosu lektorskiego możemy zacząć od emulacji małej, totalnie przetłumionej budki z rasowym mikrofonem wielkomembranowym w odległości 1 cm od ust mówiącego, z silnie wyeksponowanym efektem zbliżeniowym. Barwy takich legendarnych postaci jak Ksawery Jasieński czy Tomasz Knapik są więc w naszym zasięgu, choć trzeba jeszcze mieć ich głos i dykcję... Można się też udać w drugim kierunku. Wykorzystując "pogłosową", tylną część kapsuły, dobarwić dźwięk tak, aby nabrał przestrzeni i oddechu.
Takie same możliwości dotyczą też materiału stereofonicznego. Zakres eksperymentów z doborem mikrofonów, ich charakterystyk, kątów ustawień czy odległości od źródła/ściany, na początku wręcz oszałamia i przytłacza. Szybko jednak zauważymy, że mając taki materiał w miksie, dzięki wtyczce Sphere 180 możemy go wkomponować w aranżację bez dotykania korektorów czy kompresorów. Szczególnie efektownie działa to np. w przypadku gitary akustycznej czy overheadów dla bębnów, ale i gitara elektryczna poddaje się tego typu zabiegom bez oporów, zachowując plastykę i naturalność.

Podsumowanie
To, co oferuje Townsend Sphere L22 wraz z wtyczkami, jest prawdziwym przełomem. Owszem, pojawiały się tu i ówdzie podobne rozwiązania, ale nigdy nie wyszły one poza sferę zapowiedzi, prezentacji czy ograniczonej dostępności. Mamy wprawdzie istniejące od wielu lat rozwiązania, takie jak Soundfield (obecnie należący do Røde), w których można dość swobodnie manipulować przestrzenią w trybie stereo i surround. Nie ma tam jednak opcji modelowania klasycznych mikrofonów, a cały system przeznaczony jest do ambientów i ujęć całościowych, nie uwzględniając bliskiego omikrofonowania.
Finansowanie rozwoju systemu Sphere odbywało się między innymi przez platformę Indiegogo, gdzie twórcom udało się zebrać ponad 350.000 dolarów (sporo ponad 700% założonej kwoty docelowej). Mikrofon będzie dostępny w cenie ok. 7.350 zł (brutto), a zatem jest to dość poważna kwota. Cały czas jednak w konfrontacji z cenami klasycznym mikrofonów, które Sphere L22 emuluje, a także wobec faktu, że są to w zasadzie dwa mikrofony w jednym, cena prezentuje się niezwykle atrakcyjnie.
Ponadto sam mikrofon jako taki, bez całego oprogramowania i dostępnej wraz z nim funkcjonalności, prezentuje najwyższą jakość i wysokiej klasy brzmienie. Wprawdzie jest wykonywany w Chinach, ale producent przekonuje nas, że odbywa się to w zakładach, które wytwarzają mikrofony dla innych światowych marek i o jakość możemy być spokojni. Oglądając uważnie sam mikrofon, nie mam co do tego wątpliwości - to naprawdę najwyższa klasa.
Czy mikrofon taki jak Sphere L22 ma szansę sprawdzić się w Twoim studiu? Moim zdaniem wszędzie tam, gdzie ceni się wysoką jakość brzmienia, funkcjonalność, efektywność pracy, i pozostaje się otwartym na nowe koncepcje, tam powinien się znaleźć produkt firmy Townsend. Za trzy najważniejsze jego wyróżniki uważam bardzo wysoką jakość dźwięku, elastyczność przy doborze modelowania klasycznych mikrofonów i kształtowania finalnej charakterystyki kierunkowo-brzmieniowej, a także niesamowitą wręcz wszechstronność, jeśli chodzi o rejestrację stereo. Już sam fakt, że można z tym dźwiękiem w bardzo szerokim zakresie eksperymentować po zakończeniu nagrań, sprawia, że warto zwrócić na ten mikrofon szczególną uwagę. W przeciwieństwie do techniki rejestracji Mid-Side nagrania dokonujemy jednym mikrofonem (z emulacją wszystkich kluczowych klasyków gatunku), a możliwości manipulacji w odniesieniu do już nagranego sygnału są niebywałe.
Każdy może to sprawdzić samodzielnie, pobierając ze strony producenta (po wcześniejszym zarejestrowaniu) kompletne sesje dla różnych programów DAW oraz instalując wtyczki Sphere/Sphere 180, które są całkowicie bezpłatne. Ścieżki wchodzące w skład wspomnianej sesji zostały zarejestrowane z użyciem Sphere L22, więc na tej bazie można samemu sprawdzić jak to wszystko działa i czego możemy dokonać.
Z największą przyjemnością przyznajemy systemowi Townsend Labs Sphere L22 znak Nasz Typ, żywiąc nadzieję, że poprawi on jakość i komfort pracy studyjnej wszystkich osób, które zdecydują się na jego zakup.    

Nasze spostrzeżenia
+ nieprawdopodobne wręcz możliwości w zakresie kreowania dźwięku na etapie nagrywania i postprodukcji
+ najwyższej klasy wykonanie
+ doskonała jakość samego mikrofonu
+ komplet oprogramowania dostępny jest bezpłatnie we wszystkich kluczowych formatach wtyczek
+ pełna automatyka wszystkich parametrów
+ możliwość rejestracji stereo z użyciem jednego mikrofonu
+ wiarygodnie brzmiące emulacje kilku klasycznych modeli mikrofonów

- jakość dołączonego kabla mikrofonowego nie wzbudza zachwytu
- nie wszystkim przypadnie do gustu podświetlanie kapsuły

Zakres zastosowań
- mikrofon studyjny do wszelkiego typu prac: od bliskiego omikrofonowania wokalu lub wzmacniaczy, poprzez stereofoniczną rejestrację instrumentów akustycznych, aż do ujęć szerokich planów i nagrań ambientowych
- możliwość pełnej obróbki dźwięku po dokonaniu nagrania czyni go niezastąpionym wręcz narzędziem na etapie postprodukcji, gdy zaistnieje potrzeba zmiany charakteru brzmieniowego ujęcia


Producent
Townsend Labs, www.townsendlabs.com

Dostarczył
Audiostacja, Warszawa, tel. 22-616-13-86, www.audiostacja.pl

Równoważny poziom szumów: 7 dBA.
Maks. SPL: 140 dB (0,5% THD, aktywny tłumik 20 dB).
Czułość: 22 mV/Pa.
Dołączony kabel: XLR-5 > 2×XLR, 3 m.
Impedancja wyjściowa: 200 Ω.
Format wtyczek Sphere: UAD, AAX Native, VST2, VST3, Audio Units.
Zasilanie: zewnętrzne, fantom, 2×44-52 V, 5 mA na kanał.
Wymiary: 230×65 mm.
Waga: 0,85 kg.
Cena: 7.350 zł


Tomasz Wróblewski


Pełny tekst artykułu w EiS 05/2017


02-05-2017  

  Drukuj artykułDrukuj


PARTNERZY
Studia Nagraniowe i Koncertowe Polskiego Radia  Kancelaria Adwokacka - Damian Kosmala  Polskie Stowarzyszenie Realizatorów Dźwięku  LIVE SOUND & Installation  E-Muzyk.pl
PATRONATY
    Warsaw Electronic Festival     
AVT KORPORACJA
© by AVT Wydawnictwo 2016, All right reserved

----- Account: pp.eis.compl -----