EiS na Facebook FanPage EiS na Twitter EiS na YouTube EiS na Google+ EiS News - kanał RSS EiS Forum News - kanał RSS

Ulubiony kiosk EiS
Prenumerata/e-wydania
Status użytkownika
 Nie jesteś zalogowanym/zarejestrowanym użytkownikiem serwisu EiS
       Zaloguj/zarejestruj się

 



EiS we wrześniu
EiS 09/2017

   Spis treści
   DVD + ONLINE


EiS PLUS 7
SPRZĘT DO STUDIA

Spis treści



EiS PLUS 6
TWORZENIE MUZYKI W KOMPUTERZE - Praktyczny Poradnik

Spis treści



Poradnik EiS
Poradnik EiS - ZACZNIJ WSZYSTKO OD NOWA!

Spis treści



EiS PLUS 5
BEATS & BASS

   Spis treści
   Na płycie DVD


EiS PLUS 4
EFEKTY W PRODUKCJI MUZYCZNEJ

   Spis treści
   Na płycie DVD



Forum EiS


Dysk zewnętrzny SSD Thunderbolt
    21.09.2017 | 17:54 | Odpowiedzi: 1
Bezpieczeństwo komputerowe
    21.09.2017 | 15:17 | Odpowiedzi: 0
Niechciany click na przodach
    20.09.2017 | 22:59 | Odpowiedzi: 0
EWQL Symphonic Orchestr Silver - problemy z uruchomieniem
    17.09.2017 | 23:09 | Odpowiedzi: 10
Rejestracja Kontaktu 5 na dysku zewnętrznym
    17.09.2017 | 07:36 | Odpowiedzi: 5
Jak połączyć Korg Kronos z FL Studio 11
    16.09.2017 | 11:10 | Odpowiedzi: 4
Jakie ulubione instrumenty VST?
    16.09.2017 | 00:05 | Odpowiedzi: 1
Mackie Onyx 400f + Focusrite 6i6 2gen S/PDIF ??
    11.09.2017 | 12:11 | Odpowiedzi: 0
Poziom głośności wokalu
    11.09.2017 | 01:14 | Odpowiedzi: 8
VIRUS TI
    10.09.2017 | 16:00 | Odpowiedzi: 0
Starter za 2000zł
    06.09.2017 | 20:17 | Odpowiedzi: 4
Panele akustyczne/pianki - montaż
    06.09.2017 | 02:11 | Odpowiedzi: 17

Dział: Sprzęt studyjny Disease Studio, studio nagrań. Odsprzedaż marki studia i sprzętu. Wrocław. Tel. 788-979-499. E-mail: lukasz.spuziak@gmail.com
Dział: Sprzęt studyjny Roland Quad-Capture UA-55, interfejs audio USB, 100 % sprawny, stan idealny, używany (mało) wyłącznie w warunkach domowych - 400 zł. Kraków. E-mail: mateusz@pierzchala.info
Dział: Nagłośnienie Shure Beta 57a, stan idealny, bardzo mało używany (wyłącznie w domu), żadnych defektów. Komplet z pudełkiem, etui i uchwytem do statywu - 350 zł. Kraków. E-mail: mateusz@pierzchala.info

Uwaga! Zanim zaczniesz postować na naszym forum koniecznie zapoznaj się wcześniej z jego regulaminem.


 
Strony tematu: [1] | 2 | 3 | 4 | 5 »
 
Jakie kity wciskacie swoim "połowicom" przy zakupie sprzętu?



    AdamZ  

     

 Wysłany: 04-05-2009; 23:55   
Witam

Jestem po ciężkim dniu ( na forum i nie tylko )
Wpadł mi do głowy ciekawy ( jak mi się wydaje) temat, który byćmoże poprawi komuś humor

Zastanawiam się jak radzicie sobie z wytłumaczeniem swoim kobietom , facetom , kochankom ... że kolejny syntezator , preamp czy komputer do studia jest ważniejszy od zepsutej lodówki czy cieknącego dachu.

Czekam na konkretne pomysły oraz opis ich skuteczności .

Jeden z częściej stosowanych przeze mnie zabiegów to :

1: Drastyczne zaniżane ceny
2: Ściema , że to zepsute i kumpel dał do naprawy ( to nic , że od 3 lat się nie zgłasza )
3: Zamieniłem się przecież za to co stało tutaj , po lewej ... nie pamiętasz ?
4: To była taka okazja ... kurcze ale frajer ,oskubałem go ... jeśli kiedyś będę chciał to sprzedać dostanę 4 x więcej ( to nic , że nie mam zamiaru )

Proszę o konkretne rozwiązania - kończą mi się argumenty, niedługo przeprowadzka na większy teren więc trzeba będzie jakoś wypełnić te puste ściany .




_________________
AdromedaA6|Prophet'08|MinimoogVoyager|Virus TI|Roland:D550|JX-8P|Juno-106|αJuno1|JP8000|JD800|R-8M|Yamaha: EX5|TX7|CS-30|KORG: Poly800|microKORG|Monotron|POLY-61|Teisco60F|S.BassStation|DrumStation2|Waldorf Pulse, MFB502, Matrix1000...


    Soundscape  

     

 Wysłany: 05-05-2009; 00:00   
Oj, Adamie chyba się zmęczyłeś Ale jaki efekt! Mega temat!

Mnie znajomi rozumieją. Gorzej z matką. Mimo iż już sporo czasu minęło od kąd się wyprowadziłem, to ciągle daje mi po łbie jak cuś nie tak

Jeśli się pyta co to, lub co to będzie mówię: A wypożyczyłem i niebawem oddaję!

I sprzęt zostaje. To już lepiej miałem z kobietą pod tym względem


    Soundscape  

     

 Wysłany: 05-05-2009; 00:04   
Co do zepsutej lodówki. Hmmm... Zawsze można powiedzieć, że po zakupie nowej "zabawki" zarobi się na 5 nowych lodówek


    AdamZ  

     

 Wysłany: 05-05-2009; 00:10   
...Co do zepsutej lodówki. Hmmm... Zawsze można powiedzieć, że po zakupie nowej "zabawki" zarobi się na 5 nowych lodówek ...
**********************

To powtarzam przy każdej okazji Akurat nra ten argument się uodporniła po tym jak w lodówce wiało pustkami


P.S.

Kochanie , jeśli kiedykolwiek trafisz na ten temat to wiesz przecież ,że ja bym nigdy ... wiesz to taka zabawa w co by było gdyby




    Soundscape  

     

 Wysłany: 05-05-2009; 00:13   

P.S.

Kochanie , jeśli kiedykolwiek trafisz na ten temat to wiesz przecież ,że ja bym nigdy ... wiesz to taka zabawa w co by było gdyby

...
**********************
Samo Życie


    JankoMuzykant  

     

 Wysłany: 05-05-2009; 00:17   
Zastanawiam się jak radzicie sobie z wytłumaczeniem swoim kobietom , facetom , kochankom ... że kolejny syntezator , preamp czy komputer do studia jest ważniejszy od zepsutej lodówki czy cieknącego dachu.
**********************
Obok miejsca w którym mieszkam znajduje się billboard, tak nisko, na wysokości przechodniów. I jakiś filozof zawsze dopisuje tam ''po co ci to''. Na tych wszystkich dobrach, które tam się pojawiają.

Kiedyś zbierałem różne takie graty. Ciągle coś tam sprawdzałem, konfigurowałem i kombinowałem bez końca. A czas płynął i tak popłynęło już kilkanaście lat. Aż w końcu kupiłem jedno stage piano i zacząłem po prostu grać. Nawet nie nagrywać. I to jest fajne, i tego wszystkim życzę, a nie walczenia o następny decybel, którego zresztą nie słychać.
I tłumaczyć nic nikomu nie trzeba, co tematem wątku jest


_________________
Pozdrawia Adam (przypadkiadama.com)


    banan  

     

 Wysłany: 05-05-2009; 00:21   
Temat rewelacyjny!

Ja podobnie - zawsze zaniżam cenę gdzieś o ok. 500zł, mówię, że to okazja - jakiś frajer sprzedaje na allegro to co dostał w spadku od wujka, nie wiedział ile to warte itp... Ale powoli sam przestaję w to wierzyć... Bardzo często wszystko u mnie się zmienia, ustawienie całości na statywach, przyjeżdżają nowe moduły, wyjeżdżają stare i tak w kółko. Pierwszy syntezator kupiłem 3 lata temu (Korg M1) - od tego czasu rodzinka się chyba przyzwyczaiła. Na dzień dzisiejszy wiem tylko, że nigdy z mojego domu nie wyjedzie na stałe Wavestation i wyżej wspomniany M1 - reszta to ciągłe poszukiwania. Dlatego temat na pewno się przyda - może zainspirują mnie Wasze wymówki.

Trochę nie na temat, ale ciekawa historyjka po całym szalonym dniu.
Dzisiaj oglądałem z kumplem legendarnego Terminatora (1). Gdzieś w połowie pyta mnie, czy chciałbym być takim terminatorem robotem. Strasznie dziwnie się na mnie popatrzył jak jej powiedziałem, że tak, jeśli miałbym połączenie z MIDI i czytałbym sample AKAI s3000...

Nie pozostaje nam jednak nic, jak uświadomić powoli naszym lubym, że czasami znajduje się też trzecią połowę...


    AdamZ  

     

 Wysłany: 05-05-2009; 00:24   
Obok miejsca w którym mieszkam znajduje się billboard, tak nisko, na wysokości przechodniów. I jakiś filozof zawsze dopisuje tam ''po co ci to''. Na tych wszystkich dobrach, które tam się pojawiają.

Kiedyś zbierałem różne takie graty. Ciągle coś tam sprawdzałem, konfigurowałem i kombinowałem bez końca. A czas płynął i tak popłynęło już kilkanaście lat. Aż w końcu kupiłem jedno stage piano i zacząłem po prostu grać. Nawet nie nagrywać. I to jest fajne, i tego wszystkim życzę, a nie walczenia o następny decybel, którego zresztą nie słychać.
I tłumaczyć nic nikomu nie trzeba, co tematem wątku jest

...
**********************

Jeszcze jestem na etapie zbieractwa i chwilowo nie mam zamiaru zmieniać tego stanu

Po co mi to ? Może za kilka , kilkanaście lat stwierdzę , że po nic . Teraz chcę wiedzieć jak to biednie, nierozumiące powagi stworzenie przekonać do tego żeby nie dość , że nie broniło , to jeszcze coś dorzuciło od siebie


Temat traktujmy z przymrużeniem oka Panowie




    banan  

     

 Wysłany: 05-05-2009; 00:27   
Kłania się edycja postów...

Kiedyś, byłem niestety zmuszony do pożyczenia pieniędzy na syntezator od mojej chytrej siostry. Spróbowałem argumentu: "no proszę, pożycz mi, jak przyjedzie to dam ci chwile pograć." Tak jej się mnie żal zrobiło, że mi pożyczyła.

Ta metoda podziałała, a klawisz wciąż dumnie stoi gdzieś zakurzony w kącie

_________________
Sprzedam Roland Juno 60 w idealnym stanie!


    Master  

     

 Wysłany: 05-05-2009; 00:38   
Adaś ty masz tego złomu 2 X wiecej niz ja ... a ja biore rozwód 14 ,05 ... wiec wiesz co cie czeka


    Tasiorowski  

     

 Wysłany: 05-05-2009; 01:47   
U mnie z kolei postawienie się połowicy było punktem zwrotnym w dziejach. To było z 5 lat temu, jeszcze absolutnie nic nie kumałem z dziedziny Digital Recording. I pewnego razu wpadłem do kumpla, który mi pokazał jakiegoś cubasa, absyntha i mała, 2 oktawową klawiaturkę sterującą . Nie miałem pojęcia, że oto można sobie w domu coś nagrywać, dogrywać i tworzyć, na taką skalę !!! A że wtedy groszem nie śmierdziałem ( zresztą jak zawsze - nic się nie zmieniło ) sprzedałem jakiegoś starego grata i kupiłem lepszy i mocniejszy komputer, i pierwszą, swoją klawiaturę sterującą. Moja pani jak to zobaczyła i stwierdziła brak nowych spodni i nowej koszuli ( wybieraliśmy się na wesele jej siostry ) śmiertelnie się na mnie obraziła, wygłosiła przemowę na temat " powagi w życiu, odcięcia się wreszcie od chłopięcych marzeń i zabawek, realne spojrzenie na świat, nie wywalanie kasy w błoto w przededniu naszej wyprowadzki od rodziców, w końcu dojrzenie, jak inni wkoło dorastają ( czyt. dziadzieją ) tylko nie ja". Mój sprzęcik i czas przy nim spędzany ością jejmości stał w gardle do tego stopnia, że.... Ona sobie mieszka i pracuje z jakimś miłym gościem w Anglii, a ja żyję z nagrywania muzyki, dostaję coraz poważniejsze roboty i generalnie spełniam marzenia. A gdyby mi wtedy zmiękła faja i ze strachu przed gniewem nie kupił tych badziewi samogrających, tylko spodnie, koszulki, i sokowirówkę dla jej siostry, moje życie mogłoby się zupełnie inaczej potoczyć.... Panowie, czasem sobie nie zdajemy sprawy, jak kompromisy z partnerami, którzy są nie w temacie, mogą poucinać skrzydła, a nawet zniweczyć karierę. Ta branża zdecydowanie bardziej preferuje singli, bo ten szaleńczy pęd, kosmiczne godziny pracy, nieregularna kasa,no i oczywiście pieniądze topione w sprzęcie, alkoholu po sesjach i wyjazdach, nie sprzyjają pożyciu rodzinnemu. Naprawdę, tylko kobieta z jajami toleruje taką pasję i nie stęka o wzięcie się za coś normalnego ( etat w korporacji albo firma remontowo budowlana ) . Pozdrawiam !!


    synEnglerta  

     

 Wysłany: 05-05-2009; 02:26   
właściwa połówka to klucz do sukcesu, najlepsze są takie które same słuchają muzyki, albo przynajmniej wzrusza je życiorys Chopina, zawsze wtedy można wziąć na ambicje. Z innymi trzeba się rozwieść i przyjaźnić, bo inaczej katastrofa nieunikniona, w najlepszym przypadku alkoholizm z powodu zmarnowanych marzeń,ciągłych kłamstw i kompromisów. Życie muzyka to czasem niezła huśtawka, połówka musi mieć w sobie odrobinę rock'n'rolla żeby przetrwać razem te doły sinusoidy... ja nie wiem czy taka co nie lubi muzyki zrozumiałaby ze ktoś pomimo bardzo poważnego debetu MUSI dać te 1000 pln za upgrade jakiegoś programu bo nie zaśnie, będzie zgryźliwy i posiwieje do reszty...


    danarasz  

  

 Wysłany: 05-05-2009; 06:12   
Ja chcąc kupić coś nowego, od razu odkładam 20-30% kasy więcej na dodatkowy sprzęt (prezent) dla swojej połówki. W sumie opłaca się to, a przynajmniej odwraca uwagę w pierwszym trudnym momencie.


    DJOZD  

     

 Wysłany: 05-05-2009; 06:46   
No tak, mnie sie wydaje ze wszystko jest kwestią tego czy muzyka i tworzenie to nasz zawód czy hobby. Jezeli to nasz zawód i z tego zyjemy, to mysle ze nie ma co dyskutowac - potrzeba kupić i koniec.


    Soundscape  

     

 Wysłany: 05-05-2009; 07:03   
...U mnie z kolei ......Naprawdę, tylko kobieta z jajami toleruje taką pasję i nie stęka o wzięcie się za coś normalnego ( etat w korporacji albo firma remontowo budowlana ) . Pozdrawiam !!...
**********************

Święta prawda i bardzo życiowa historia...Ja straciłem już dwie panie z powodu mojej pasji. Pierwsza nie widziała w tym sensu, bo wtedy nie było z tego pieniędzy. Drugiej się nie podobało to, że nagle przez moje ambicje czasami jakby "odkładałem ją na bok". Na dzień dzisiejszy już jestem w branży i jest obecnie urwanie głowy. Nie mamy roboty typu poniedziałek - piątek, 8-16, do domu przed TV i wolne weekendy...
Czasami wydaję mi się, że nie znajdę kobiety, która by ten pęd tak do końca zrozumiała...A chyba że też z branży


    DJOZD  

     

 Wysłany: 05-05-2009; 07:20   
......U mnie z kolei ......Naprawdę, tylko kobieta z jajami toleruje taką pasję i nie stęka o wzięcie się za coś normalnego ( etat w korporacji albo firma remontowo budowlana ) . Pozdrawiam !!...
**********************

Święta prawda i bardzo życiowa historia...Ja straciłem już dwie panie z powodu mojej pasji. Pierwsza nie widziała w tym sensu, bo wtedy nie było z tego pieniędzy. Drugiej się nie podobało to, że nagle przez moje ambicje czasami jakby "odkładałem ją na bok". Na dzień dzisiejszy już jestem w branży i jest obecnie urwanie głowy. Nie mamy roboty typu poniedziałek - piątek, 8-16, do domu przed TV i wolne weekendy...
Czasami wydaję mi się, że nie znajdę kobiety, która by ten pęd tak do końca zrozumiała...A chyba że też z branży ...
**********************
No tak. Związek to sztuka kompromisu. Jezeli jedna i druga połowa szanuje rozwój drugiej połowy, i towarzyszy temu wzajemne pomaganie w tym, to zaden związek nie rozpoadnie sie z tego powodu. Wazne tylko zeby nie zwariowac i stac pracoholikiem, bo zaden związek nie dziala na odległość. Praca jest wazna, ale nie najwazniejsza


    DJOZD  

     

 Wysłany: 05-05-2009; 07:22   

No tak. Związek to sztuka kompromisu. Jezeli jedna i druga połowa szanuje rozwój drugiej połowy, i towarzyszy temu wzajemne pomaganie w tym, to zaden związek nie rozpoadnie sie z tego powodu. Wazne tylko zeby nie zwariowac i stac pracoholikiem, bo zaden związek nie dziala na odległość. Praca jest wazna, ale nie najwazniejsza ...
**********************
Mialo być "nie stac sie pracoholikiem".

Viva la edycja postów


    lakiernik  

     

 Wysłany: 05-05-2009; 08:01   
Adamie - trafiłeś z tym tematem w 10 !

Moje standardowe zabiegi to:
" Mega joga okazja " - czasem sprzęt ma 4 krotnie niższa cenę niz faktycznie.......
" Uszkodzone sprzęty "- ale zwykle tak, że dla mnie to uszkodzenie jest akurat zupełnie nie istotne
" Kupiłem z podejrzanego ogłoszenia...." - w domyśle niska cena bo pewnie sprzęt kradziony - tak zrobiłem raz, bo potem się nasłuchałem od niej, że jak ja tak moge wspierać przestepców, że napewno mnie pokara i też mi coś ukradną, że będę miał Złą Karmę....ech , te kłamstwa

No a od jakiegoś czasu to juz jest tak, że kazde nowe "grajło" kosztuje mnie 2-krotnie ponieważ równowartość muszę złożyć w ofierze radosnym bożkom z pobliskiej Galerii Handlowej - choć ta równowartość póki co jest jeszcze ciągle mocno niedowartościowana

_________________
Only Hardware System: Elektrony: Machinedrum UW, Monomachine, Octatrack, AnalogFour, DSI Tempest, Korg MS-20 Mini,Yamaha Tenori-on, Waldorf Blofeld, E-mu MP-7, Korg ER-1, Eventide Space, Alesis Bitrman


    DJgts  

     

 Wysłany: 05-05-2009; 08:06   
...U mnie z kolei postawienie się połowicy było punktem zwrotnym w dziejach. To było z 5 lat temu, jeszcze absolutnie nic nie kumałem z dziedziny Digital Recording. I pewnego razu wpadłem do kumpla, który mi pokazał jakiegoś cubasa, absyntha i mała, 2 oktawową klawiaturkę sterującą . Nie miałem pojęcia, że oto można sobie w domu coś nagrywać, dogrywać i tworzyć, na taką skalę !!! A że wtedy groszem nie śmierdziałem ( zresztą jak zawsze - nic się nie zmieniło ) sprzedałem jakiegoś starego grata i kupiłem lepszy i mocniejszy komputer, i pierwszą, swoją klawiaturę sterującą. Moja pani jak to zobaczyła i stwierdziła brak nowych spodni i nowej koszuli ( wybieraliśmy się na wesele jej siostry ) śmiertelnie się na mnie obraziła, wygłosiła przemowę na temat " powagi w życiu, odcięcia się wreszcie od chłopięcych marzeń i zabawek, realne spojrzenie na świat, nie wywalanie kasy w błoto w przededniu naszej wyprowadzki od rodziców, w końcu dojrzenie, jak inni wkoło dorastają ( czyt. dziadzieją ) tylko nie ja". Mój sprzęcik i czas przy nim spędzany ością jejmości stał w gardle do tego stopnia, że.... Ona sobie mieszka i pracuje z jakimś miłym gościem w Anglii, a ja żyję z nagrywania muzyki, dostaję coraz poważniejsze roboty i generalnie spełniam marzenia. A gdyby mi wtedy zmiękła faja i ze strachu przed gniewem nie kupił tych badziewi samogrających, tylko spodnie, koszulki, i sokowirówkę dla jej siostry, moje życie mogłoby się zupełnie inaczej potoczyć.... Panowie, czasem sobie nie zdajemy sprawy, jak kompromisy z partnerami, którzy są nie w temacie, mogą poucinać skrzydła, a nawet zniweczyć karierę. Ta branża zdecydowanie bardziej preferuje singli, bo ten szaleńczy pęd, kosmiczne godziny pracy, nieregularna kasa,no i oczywiście pieniądze topione w sprzęcie, alkoholu po sesjach i wyjazdach, nie sprzyjają pożyciu rodzinnemu. Naprawdę, tylko kobieta z jajami toleruje taką pasję i nie stęka o wzięcie się za coś normalnego ( etat w korporacji albo firma remontowo budowlana ) . Pozdrawiam !!...
**********************
Ja mogę się pochwalić iż moja kobieta rozumie to co robie i mi nie marudzi przy zakupie sprzętu. W sumie to nawet sama się cieszy bo jak przeglądam jakies oferty to mówi: Ile tu jest guziczków! Dasz mi się pobawić jak kupisz?


    AdamZ  

     

 Wysłany: 05-05-2009; 08:28   
...No tak, mnie sie wydaje ze wszystko jest kwestią tego czy muzyka i tworzenie to nasz zawód czy hobby. Jezeli to nasz zawód i z tego zyjemy, to mysle ze nie ma co dyskutowac - potrzeba kupić i koniec. ...
**********************


Widzisz , tu jest mały problem.

Przechodziłem różne etapy. Najgorzej jest wtedy , gdy wszystko idzie do przodu. Z muzyki wpada kasa , zaczynają się konkretne zlecenia , gruuube ryby i nagle trafia się na jakiegoś "frajera". Okazuje się , że narobiłeś się za darmo. Ale OK , raz dałeś się nabrać. Potem trafia się kolejny ... i jeszcze jeden .W domu zaczyna się "ciepełko" bo brniesz ciągle dalej. Nie interesuje Ciebie "normalna praca " chcesz grać , tworzyć ... Potem już nawet Ci , którzy jeszcze chwilę temu Ci kibicowali zaczynają traktować Ciebie jakoś dziwnie i masz wrażenie , że wszyscy się zmówili . Po co Ci to? Kiedyś miałeś 3 x więcej kasy na malowaniu ( zarabiałem malując freski ścienne i takie tam)

Przychodzi moment , że wszystko się przelewa. 3-cia wojna światowa to przy tym "pikuś". Wymiana zdań , trzaśnięcie drzwiami ... KONIEC. Wybrałem - będę grał ! ... Wtedy już wszyscy są po drugiej stronie barykady. Wyprowadzam się z chaty i unikam całego tego towarzystwa , które już mnie nie rozumie. Działam , robię swoje ... ale jakoś nic nie idzie. Przecież nie robię nic złego ! Przecież nie szwędam się po mordowniach , nie znikam z kumplami ... GRAM kur.. ! GRAM !

Po kilku miesiącach "bujania się" wracacie do siebie. Ale tutaj już zmiana ... Dostajesz wytyczne. Albo się dostosujesz albo znów wojna. Wynegocjowłeś czas na granie. Ale powera jakby mniej . Jakoś się to nie klei ... nie wychodzi. Mija 2-gi,3-ci rok a Ty dalej słuchasz swojego setnego demka( które udało Ci się zrobić wczoraj późnym wieczorem) jadąc samochodem do "normalnej pracy"

Nie wiem ile jeszcze tak wytrzymam. Teraz głównie maluję i robię dekoracje w jakimś zoo w środku europy. Kobiecie "wciskam kity" kupując Propheta, minimooga i spełniam po cichu swoje marzenia. Za kilka miesięcy nowy dom ... znów odejdą dłuuugie miesiące na remont. Znów nie będzie czasu na granie ... ale ja się nie poddam ! Skuliłem ogon i po cichu szykuję się do ataku. Kupuję swoją "broń" i kompletuję arsenał , żeby znów zaatakować. Teraz już z bagażem doświadczeń. Lepiej będę dobierał zlecenia, ludzi ... oceniał sytuacje. Ze swoimi znanymi kumplami z branży , z ludźmi z którymi współpracowałem itd. trzymam kontakty , chociaż pewnie staję się mało wiarygodny. Ale nic ... przymierzam się do ataku i zaatakuję Z połowicą mam już nawet dogadane wypasione studio w nowym domu ! Taki był warunek Ja oczywiście też musiałem spełnić kilka , ale chwilowo nie będę się stawiał.

OK , powoli szykuję się do pracy . Dziś budowa groty, sztucznych skał i drzew przed terrarium dla węży.


Wracając do głównego wątku ... więcej przykładów Panowie ... skrzętnie notuję






_________________
AdromedaA6|Prophet'08|MinimoogVoyager|Virus TI|Roland:D550|JX-8P|Juno-106|αJuno1|JP8000|JD800|R-8M|Yamaha: EX5|TX7|CS-30|KORG: Poly800|microKORG|Monotron|POLY-61|Teisco60F|S.BassStation|DrumStation2|Waldorf Pulse, MFB502, Matrix1000...


    przedwczoraj  

     

 Wysłany: 05-05-2009; 08:42   
Nie uciekam się do żadnych kłamstw, okazje na które się powołuję to wyprzedaże i promocje, nie muszę uzyskiwać żadnej zgody, deklaruję zakupy w celach czysto informacyjnych. Takie mam szczęście, że przeważnie jest przy mnie fanka mojej muzy – właściwa kobieta to połowa sukcesu jak pisał synEnglerta


    AdamZ  

     

 Wysłany: 05-05-2009; 08:46   
...Nie uciekam się do żadnych kłamstw, okazje na które się powołuję to wyprzedaże i promocje, nie muszę uzyskiwać żadnej zgody, deklaruję zakupy w celach czysto informacyjnych. Takie mam szczęście, że przeważnie jest przy mnie fanka mojej muzy – właściwa kobieta to połowa sukcesu jak pisał synEnglerta ...
**********************

Wiesz , też tak miałem do póki nie zaczęło się to co opisałem wyżej. Narazie Ci się układa ( mam nadzieję , że tak zostanie ) ale sprawdzisz to dopiero w sytuacji jak moja. Wtedy okaże się czy "masz szczęście"


    Pine  

  

 Wysłany: 05-05-2009; 09:06   
Witam Wszystkich.

Ja zrobiłem wietrzenie mojej skrzyni masteringowej ,
Posprzedawałem troszke sprzętu i wzamian zbudowałem troszkę swoich klonów.
Tak więc finansowo nie jestem do tyłu i jakościowo z brzmieniem do przodu.
Polecam jeśli ktoś jest elektronikiem.
Połówce bardzo sie pomysł spodobał wiec teraz widzę , że wytrawia kolejne płytki i zaraz będzie wiercić otworki.
Fakt jeśli chodzi o zakupy nowych syntezatorów które mnie kuszą to napewno będzie to wielka okazja na aukcji internetowej.






    irok84  

     

 Wysłany: 05-05-2009; 09:19   
U mnie sprawa przekonywania połówki, że coś mi jest potrzebne jakby nie istnieje. Sam tego nie rozumię i czasem Jej pytam, czy się nie wkurza, że sobie kupuję takie różne graty, a później do wypłaty żyję jak menel Ona mówi, że rozumie że to hobby i że nie jest to najtańsze hobby.

A sam zawsze jak oglądam ceny sprzętu to jej mówię: "Mogłem się zająć modelarstwem"

Życzę wszystkim takich hmmm... stosunków z drugą połową.


    Velu  

     

 Wysłany: 05-05-2009; 09:28   
Bardzo dobry temat. Ja pracuję w kościele jako organista i "produkuję" muzykę. Jeszcze przed ślubem ustaliłem z żoną, że pensja z kościoła idzie do budżetu domowego a to co zarobię w studiu to dla mnie jako taka męska fucha na męskie potrzeby (papierosy sprzęt itd) Na dzień dzisiejszy jestem w tej sytuacji, że pensja z kościoła jest sporo niższa niż to co zarobię w studio - ale czy kobieta musi to wiedzieć?? Więc jestem wolny - papierosy, telefony, sprzęt, programy, internet itd itd opłacam z tego co zarobię w studiu. Czasem zrobię jakiś prezent żonie w postaci nowego TV lub lodówki bo przecież trzeba być miłosiernym Praca w kościele pomimo, że strasznie nudna i brak wolnych niedziel i świąt jest bardzo optymalna ponieważ w tygodniu pracuje od 7 do 7:30 i potem wieczorem od 17:30 do 18:30 więc cały dzień mam na pracę w studio. Chociaż też miałem mały konflikt małżeński - byłem oskarżany o brak czasu dla drugiej połówki - że albo siedzę w kościele albo zamknięty w pokoju (studiu) a dla Niej nie znajduję nawet godziny dziennie. na to też znalazłem rozwiązanie - po wieczornej zmianie w kościele czyli po 18:30 już nie pracuję w studio. Zresztą po 8-9 godzinach w studio i tak nic mądrego się nie wymyśli ponieważ jest się już nieźle zmęczonym zwłaszcza słuch. A jeśli trafi się pilne zlecenie i trzeba coś dokończyć "na jutro" to są kompromisy i kobieta musi to zrozumieć


    Velu  

     

 Wysłany: 05-05-2009; 09:34   
Aha gdy mieszkałem jeszcze z rodzicami którzy niezbyt łaskawym okiem patrzyli na moje wydatki na sprzęt miałem taki sposób. Znajdowałem sklep internetowy z najdroższą ofertą lub stronę dystrybutora z sugerowaną ceną detaliczną (zawsze trochę wyższą niż potem w detalu) pokazywałem im tą cenę a potem pokazywałem wielką okazjonalną cenę w sklepie w którym chciałem nabyć sprzęt lub z aukcji Zazwyczaj skutkowało!


    przedwczoraj  

     

 Wysłany: 05-05-2009; 09:57   
Wiesz , też tak miałem do póki nie zaczęło się to co opisałem wyżej. Narazie Ci się układa ( mam nadzieję , że tak zostanie ) ale sprawdzisz to dopiero w sytuacji jak moja. Wtedy okaże się czy "masz szczęście" ...
**********************

W sumie już dosyć długo mi się układa więc chyba mam na to patent. I nie wiem czy mogę się w tym temacie wypowiadać, ponieważ nie dorobiłem się w życiu żony ;)

p.s. fajne zajęcie na stronce domowej, ciekawe ile osób po spożyciu rozbiło się o takie ściany ;)


    Tasiorowski  

     

 Wysłany: 05-05-2009; 10:35   
...No tak, mnie sie wydaje ze wszystko jest kwestią tego czy muzyka i tworzenie to nasz zawód czy hobby. Jezeli to nasz zawód i z tego zyjemy, to mysle ze nie ma co dyskutowac - potrzeba kupić i koniec. ...
**********************
Hmm, tylko że droga od hobbysty do profesjonalisty jest długa, kręta i nie każdy ją pokona. Jeśli jest się na prawdę znanym człowiekiem w branży, to można sobie 1 sesję na 2 miesiące zrobić i się spoko żyje. Jak siędopiero przebijasz, to jedziesz po 12 godzin dziennie, za śmieszne stawki, aby tylko zaistnieć i się pokazać. Mi to zajęło około 4 lat, ale to już zakrawało o paranoję - od rana do popołudnia "realizacja", potem po powrocie do domu ślęczenie na forach zagranicznych i EiSie, do bladego świtu. POchowałem już jedno studio własne, rozstałem się z kobietą, Życiem osobistym przypłaciłem wiele. Jedno co ciekawe - kiedy na początku "komercyjnej" działalności strzeliłem bankruta, reszta ludzi w koło jakby odetchnęła z ulgą. BO dało im to dowód na ich tezy, że z tych bałamutni się nie wyżyje i żaden to biznes, muzykanty to muzykanty, gołodupcy. Jak feniks z popiołów ( )się podniosłem i w końcu zażarło. Ten temat raczej bym skierował na tor taki - ile trzeba poświęcić kasy, czasu, serca, zdrowia itd. aby zaistnieć jakkolwiek w branży, móc w ogóle się tym zajmować.


    perfektsound  

  

 Wysłany: 05-05-2009; 10:43   
...Witam

Jestem po ciężkim dniu ( na forum i nie tylko )
Wpadł mi do głowy ciekawy ( jak mi się wydaje) temat, który byćmoże poprawi komuś humor

Zastanawiam się jak radzicie sobie z wytłumaczeniem swoim kobietom , facetom , kochankom ... że kolejny syntezator , preamp czy komputer do studia jest ważniejszy od zepsutej lodówki czy cieknącego dachu.
*******************

1. Per analogiam: kochanie, zobacz ile nasi znajomi pakują w narty/tenisa/golfa/rowery itp. A ja tylko ulamek tego pakuje w moje "zabawki".

2. Dramatycznie: no widzisz, jeden stoi w bramie i wali tanie wina a ja wole sie rozwijac.

3. Okazja: wspomniany wczesniej przez kolegow numer z frajerem, co go oskubalem bo sprzedal za iles tam ceny, pewnie sie nie znal.

Od pewnego czasu juz nie musze z niczego sie tlumaczyc, bo odkad wciagnalem polowice w organizacje koncertow to zlapala bakcyla i juz cos przebąkuje o klawiature sterujacej dla niej ;) Poza tym po takim koncercie czy tez goscinnym graniu zawsze jakis tam grosz zostaje, ze mozna kupic np nowy mikser czy program, no i wyjazdy w teren za friko ;)


    jace-nty  

     

 Wysłany: 05-05-2009; 10:52   
Całe szczęście, ja nie mam takiego problemu. Moja żona jest bardzo wyrozumiała. Czasem mówię - wiesz... ale możemy mieć problem finansowy, na co Ona - spoko damy radę! Życzę każdemu takich połówek. Oczywiście wszystkie zakupy związane ze sprzętem w granicach zdrowego rozsądku. Póki co, nie żałuję żadnego zakupu i póki co powoli się zwraca.
Pozdrawiam.


    Pan_Jabu  

     

 Wysłany: 05-05-2009; 11:05   
Ja też Ci, Adamie, nie pomogę. Moja żona też jest bardzo bardzo wyrozumiała... Więcej - od 13 lat wspiera mnie jak może.
Inna sprawa, że ja z całą pewnością nie przesadzam z wydatkami. Mam za sobą pewne eksperymenty zakupowe, ale jakiś czas temu doszedłem do optymalnego układu i od tego czasu już pieniędzy nie wydaję, bo mam wszystko, co mi jest potrzebne.


    csdis  

     

 Wysłany: 05-05-2009; 11:06   
Heh z kobietami róznie bywa.Ale w moim przypadku to nie kasa ale czas przebywany z kapela gra dużą role,praktycznie od 5 lat mieliśmy moze z 2-3 wspólne weekendy,nie liczac wyjazdów na rózne festivale i własne koncerty...ale cóz narazie sprzetu nie kupuje bo trza mieszkanie spałcac ze swoim całym ustrojstwem przenosze sie do piwnicy i narazie jest ok a co bedzie dalej mysle ze bedzie dobrze bo pomału wychodzimu zdołka finansowego i nikt nikomu nic nie wylicza
pozdrawiam
p.s
od poczatku zaznaczałem ze muzyka to moja 1 połowa


    Zbynia  

  

 Wysłany: 05-05-2009; 11:20   
cytat z Tasiorowskiego :
"wygłosiła przemowę na temat " powagi w życiu, odcięcia się wreszcie od chłopięcych marzeń i zabawek, realne spojrzenie na świat, nie wywalanie kasy w błoto"

a ona potem idzie i kupuje ciżemki za 500 (mimo że produkcja takich to może 20 pln) i wszystko jest ok

w pewnych kwestiach wogóle nie gadać bo to gadanie jak ze ścianą




    banan  

     

 Wysłany: 05-05-2009; 11:48   

w pewnych kwestiach wogóle nie gadać bo to gadanie jak ze ścianą

...
**********************

A najgorsze jest jeszcze w tym wszystkim to, że jak kupi się coś nowego, na co nawet się zgodziła, woła się taką i mówi do niej: "posłuchaj jak to genialnie brzmi! sto razy lepiej niż ten poprzedni klawisz/moduł! itp"

a ona tego nie słyszy... matko


    Andres  

     

 Wysłany: 05-05-2009; 12:59   


A najgorsze jest jeszcze w tym wszystkim to, że jak kupi się coś nowego, na co nawet się zgodziła, woła się taką i mówi do niej: "posłuchaj jak to genialnie brzmi! sto razy lepiej niż ten poprzedni klawisz/moduł! itp"

a ona tego nie słyszy... matko...
**********************
Za to na pewno wytłumaczy Ci,jaka jest różnica w kolorze dwóch,dla Ciebie
identycznych,szminek


    minimax  

  

 Wysłany: 05-05-2009; 13:12   
Naturalną reakcją muzyka na te okoliczności wydaje się napisanie odpowiedniej piosenki:

Nocą





    AdamZ  

     

 Wysłany: 05-05-2009; 20:38   
Jedno co ciekawe - kiedy na początku "komercyjnej" działalności strzeliłem bankruta, reszta ludzi w koło jakby odetchnęła z ulgą. BO dało im to dowód na ich tezy, że z tych bałamutni się nie wyżyje i żaden to biznes, muzykanty to muzykanty, gołodupcy. Jak feniks z popiołów ( )się podniosłem i w końcu zażarło....ym wszystk

******************************

To właśnie mam zamiar zrobić. Chwilowo zapchałem gęby tym wszystkim wymądrzającym się "przyjaciołom" , którzy " chcą dla mnie dobrze" i udaję , że zająłem się czymś "normalnym".

Jest czas, żeby sobie przemyśleć to i owo. Jest stała kasa , wciąż kupa problemów, ale innych (Któż zresztą ich nie ma ? )

Najważniejsze , żeby się nie poddać i pokazać tym wszystkim ( pewnie cieszącym się z przebiegu zdarzeń ) gamoniom , że potrafię. Poprzeczkę postawiłem sobie wysoko. Na razie trochę "porządkowania" w życiu. Ale jak mówiłem ... powoli do celu. Wiem jedno , od muzyki nie da się oderwać. Nie da się zapomnieć że jest. Jeśli ją czujesz nikt i nic nie będzie w stanie Ciebie od tego odwieść. Ja odsunąłem to lekko w czasie , ale żadna siła na świecie mnie nie zatrzyma gdy już ureguluję kilka spraw i przygotuję sobie grunt do działania.

Co do pomysłów kilka z wymienianych już stosowałem Ale są takie , które pewnie zastosuję w przyszłości

minimax - kawałek bardzo na miejscu, pewnie więc mnie rozumiesz


    Tasiorowski  

     

 Wysłany: 05-05-2009; 23:14   
...Naturalną reakcją muzyka na te okoliczności wydaje się napisanie odpowiedniej piosenki:

Nocą


...
**********************
Bardzo fajnie zrealizowane nagranko, to Twoja robota ?


    Tasiorowski  

     

 Wysłany: 05-05-2009; 23:29   
To właśnie mam zamiar zrobić. Chwilowo zapchałem gęby tym wszystkim wymądrzającym się "przyjaciołom" , którzy " chcą dla mnie dobrze" i udaję , że zająłem się czymś "normalnym".

Jest czas, żeby sobie przemyśleć to i owo. Jest stała kasa , wciąż kupa problemów, ale innych (Któż zresztą ich nie ma ? )

Najważniejsze , żeby się nie poddać i pokazać tym wszystkim ( pewnie cieszącym się z przebiegu zdarzeń ) gamoniom , że potrafię. Poprzeczkę postawiłem sobie wysoko. Na razie trochę "porządkowania" w życiu. Ale jak mówiłem ... powoli do celu. Wiem jedno , od muzyki nie da się oderwać. Nie da się zapomnieć że jest. Jeśli ją czujesz nikt i nic nie będzie w stanie Ciebie od tego odwieść. Ja odsunąłem to lekko w czasie , ale żadna siła na świecie mnie nie zatrzyma gdy już ureguluję kilka spraw i przygotuję sobie grunt do działania.


**********************
NIe wiem czy zauważyłeś taką prawidłowość, ale zazwyczaj Ci co są strasznie w życiu nastawieni na kasę ( od razu, bez pardonu, bez rozwoju i stabilnego wzrostu ) strasznie się boją takich ludzi jak My, którzy chcą w bądź co bądź oryginalny sposób zarabiać na życie. Jak dla mnie, wynika to ze zwyczajnego głosu sumienia, że oto na Twoim podwórku jest ktoś, kto myśli inaczej, zagraża Twojemu uporządkowanemu, jednobiegunowemu światu. To się tyczy wielu ludzi, łącznie z kobietami, które w wieku 20 lat już mają straszne parcie na stabilizację, na pieniądz, są pozbawione jakiejkolwiek wrażliwości i lotności umysłu. Co jakiś czas tak samo jak Ty kolego, przy piwie muszę w defensywny sposób bronić swoich wartości, pomysłu na życie, tłumaczyć się z tego, że NIE MAM PARCIA NA KASĘ ZA WSZELKĄ CENĘ. Raz mi się zdarzyło, że pewna dama, która mnie wybitnie w towarzystwie nie lubi, specjalnie się pochwaliła nową posadą i autem swojego chłopaka ( specjalnie, bo 2 dni wcześniej ze znanych moim znajomym powodów finansowych musiałem sprzedać swoje cabrio ). Pozostało mi po cichu przez zaciśnięte zęby powiedzieć... POCZEKAMY, ZOBACZYMY Na szczęście ostatnio się ciutkę odkuwam, więc niektórym zamknąłem tym gęby. A jeśli kiedykolwiek uda mi się osiągnąć coś, co jednoznacznie będzie można uznać za sukces, wówczas powiedzą że to fart i będą nienawidzili mnie za wstawanie o 12 i częste podróże na koszt zleceniodawcy, ot, taka jest dzisiejsza mieszczańska klasa średnia


    macandroll  

     

 Wysłany: 05-05-2009; 23:33   
...Naturalną reakcją muzyka na te okoliczności wydaje się napisanie odpowiedniej piosenki:

Nocą


...
**********************
Puściłem ten kawałek swojej kobiecie, ponieważ ostatnio wkurzała się, że żyję jak wampir i się mijamy. Całe szczęście, że ona to również artystyczna dusza, tyle, że z większymi ciągotami do normalności, bo chce sie kłaść o 3, a ja o 5.

Cóż, przynajmiej nie ja jeden tutaj

A do co wytłumaczeń mojej drogiej, to panowie wymienili już moje sposoby, a poza tym musi być równowaga.
Ona designerska lodówka, to ja monitory, ona mikser artisana (ale nie audio tylko kuchenny), to ja nowa karta itd. Najczęściej zresztą to ona kupuje pierwsza, ja się zgadzam i popieram, a potem wyrównuję stawkę.

Cóż właśnie kupiliśmy działkę, więc pora poprzeglądać allegro, bo przecież...

Strony tematu: [1] | 2 | 3 | 4 | 5 »

     
PARTNERZY
Studia Nagraniowe i Koncertowe Polskiego Radia  Kancelaria Adwokacka - Damian Kosmala  Polskie Stowarzyszenie Realizatorów Dźwięku  LIVE SOUND & Installation  E-Muzyk.pl
PATRONATY
    Warsaw Electronic Festival     
AVT KORPORACJA
© by AVT Wydawnictwo 2016, All right reserved

----- Account: pp.eis.compl -----