EiS na Facebook FanPage EiS na Twitter EiS na YouTube EiS na Google+ EiS News - kanał RSS EiS Forum News - kanał RSS

Ulubiony kiosk EiS
Prenumerata/e-wydania
Status użytkownika
 Nie jesteś zalogowanym/zarejestrowanym użytkownikiem serwisu EiS
       Zaloguj/zarejestruj się

 



EiS w październiku
EiS 10/2017

   Spis treści
   DVD + ONLINE


Poradnik EiS
Poradnik EiS - ZACZNIJ WSZYSTKO OD NOWA!

Spis treści



EiS PLUS 5
BEATS & BASS

   Spis treści
   Na płycie DVD


EiS PLUS 6
TWORZENIE MUZYKI W KOMPUTERZE - Praktyczny Poradnik

Spis treści



EiS PLUS 7
SPRZĘT DO STUDIA

Spis treści



EiS - numery archiwalne

     W numerze 2002-04          Strona główna archiwum

EiS 2002-04

  TECHNOLOGIA 


EMS VCS3
Studio kontrolowane napięciem

Maciej Polak

Czy wiecie z jakiego kraju pochodzi i jak się nazywa najstarsza firma produkująca elektroniczne instrumenty? To Electronic Music Studios (EMS) z Wielkiej Brytanii, działająca nieprzerwanie od 1969 roku.

Przez lata niejaki Peter Zinovieff, geolog rosyjskiego pochodzenia, zafascynowany instrumentami elektronicznymi, tworzył od podstaw rozbudowane studio w Putney w Londynie. Używał w nim kilku komputerów - rzecz na owe czasy niespotykana. W pewnym momencie Zinovieff zatrudnił do współpracy Davida Cockerella, znanego później jako współtwórca sławy firm Electro-Harmonix i Akai.
Pod koniec lat 60. powstał VCS3, czyli innymi słowy Voltage Controlled Sudio Mk III, którego premiera miała miejsce na rok przed premierą Mini Mooga. Złośliwi twierdzą, że VCS3 faktycznie był pierwszym przenośnym syntezatorem, ale z powodu niestabilności na tym kończyła się jego rewolucyjność. Ale EMS słynie także z innych niesamowitych maszyn: studyjnego monstrum Synthi 100, walizkowych Synthi A oraz AKS, banków filtrów, konwerterów sygnał - CV i wielu innych wynalazków, niekiedy zbyt rewolucyjnych jak na swoje czasy.
EMS zasłynął także ze swojej strategii marketingowej, gdzie w reklamach pokazywano ludzi używających produktów EMS w różnych codziennych sytuacjach. Najbardziej znane chyba są dwa: "Every nun needs a Synthi" (Każda zakonnica potrzebuje Synthi) ze zdjęciem zakonnicy grającej na Synthi A oraz "Every picnic needs a Synthi" (Nie ma pikniku bez Synthi) ze zdjęciem grupy osób w plenerze, trzymających w rękach produkty EMS. A to wszystko ponad 20 lat temu!

Część panelu zawierająca modulator kołowy, filtr dolnoprzepustowy, wzmacniacz sterowany napięciem, regulatory pogłosu i filtry sygnału wyjściowego.

Na pierwszy rzut oka VCS może się kojarzyć z panelem kontrolnym statku kosmicznego z tanich filmów science-fiction, ale tak naprawdę jest to monofoniczny syntezator analogowy o dość bogatych możliwościach. Po lewej stronie panelu pionowego znaleźć możemy trzy oscylatory, generator szumów oraz dwa tłumiki sygnału wejściowego. Dwa pierwsze oscylatory zaprojektowane zostały jako typowe źródła dźwięku o częstotliwości od 1 do 10kHz, natomiast trzeci, jakkolwiek może pracować w paśmie słyszalnym, przewidziany jest jako LFO o częstotliwości pracy od 0,025Hz (jeden cykl na 40 sekund) do 500Hz. Oscylator nr 1 oferuje falę sinusoidalną o zmiennej polaryzacji oraz opadającą piłę; oscylatory nr 2 i 3 generują falę prostokątną o zmiennym wypełnieniu oraz trójkąt o zmiennej symetrii. Jedyną rzeczą, której tu brakuje jest PWM, czyli modulacja wypełnienia fali prostokątnej, produkująca znany efekt typu chorus. Sygnałów z danego oscylatora można używać jednocześnie, co umożliwiają odpowiednie gałki. Pokładowy generator szumów oferuje nie tylko biały szum, ale także szum kolorowy, zawierający więcej składowych: Low - w zakresie niższych, i High - w zakresie wyższych częstotliwości.
Prawa strona panelu zawiera modulator kołowy, dolnoprzepustowy filtr sterowany napięciem (18dB na oktawę), Envelope Shaper, czyli dość skomplikowany wzmacniacz sterowany napięciem z własnym generatorem obwiedni, sprężynowy pogłos oraz dwa filtry sygnału wyjściowego. Nie można również nie zauważyć miernika, całkiem pomocnego w określaniu poziomu sygnału bądź napięcia sterującego. "Siodełko" EMS jest dodatkowo okraszone małymi głośniczkami, umiejscowionymi po obu stronach urządzenia. Kilka lat później podobne rozwiązanie zastosowano m.in. w ARPie 2600.
Oprócz nietypowego wyglądu, VCS3 posiada także osobliwą architekturę, a to głównie za sprawą matrycy mieszczącej się na panelu poziomym, będącej miejscem, gdzie dokonuje się wszelkich połączeń między modułami syntezatora. Sama matryca jest urządzeniem stosunkowo prostym, a w zrozumieniu jej działania bardzo pomoże odświeżenie terminologii... gry w okręty. Każdy z 256 (16×16) otworów znajduje na przecięciu dwóch dróg - pionowej i poziomej. Drogi pionowe, uszeregowane od A-B, oznaczają wejścia do poszczególnych podzespołów maszyny. Signal inputs są wejściami do m.in. filtra, wzmacniacza, pogłosu; służą także do wyprowadzania dźwięku na zewnątrz z syntezatora. Control inputs są wejściami pozwalającymi na kontrolę nad poszczególnymi
podzespołami, tj. zmianę wysokości stroju oscylatorów, częstotliwość odcięcia filtra czy poziom sygnału wyjściowego. Drogi poziome, opatrzone numerami od 1 do 16, umożliwiają wprowadzanie do VCSa sygnału z zewnątrz. Także w poziomie znajdziemy sygnały płynące z poszczególnych modułów, które uprzednio wprowadziliśmy do wejść A-B. Na przecięciach dróg znajdują się otwory, w które wkładamy szpilki zamykające wybrane obwody.
Poza matrycą, dwoma interesującymi akcentami panelu poziomego są: joystick i niepozornie wyglądający przycisk Attack. Ten ostatni służy do wyzwalania przebiegów obwiedni modułu Envelope Shaper. Joystick, jak pokazuje praktyka, jest bardzo przydatnym urządzeniem, dzięki któremu możemy przyporządkować dwa napięcia (na osiach X i Y) do dowolnej liczby źródeł. Z jego pomocą można sterować częstotliwością oscylatorów, częstotliwością odcięcia filtra, czasem fazy Decay, natężeniem pogłosu itp.
W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że poprzez użycie szpilek tworzymy syntezator o zaplanowanej przez nas architekturze, a dalsze modelowanie dźwięku odbywać się będzie w znany nam dobrze sposób poprzez użycie gałek i joysticka. W praktyce jednak poszukiwanie dźwięków pociąga za sobą nieustanne dodawanie czy przekładanie szpilek, których w komplecie jest tylko 16.

Brzmienie VCSa jest niesamowite i - jak większość rzeczy związanych z tym urządzeniem - nietypowe. Choć pierwsze wersje VCS-ów i Synthi miały bardzo poważne problemy z utrzymaniem stroju, w późniejszych wersjach sytuacja się poprawiła. VSC jest wprost stworzony do uzyskiwania efektów (JM Jarre i "Oxygene"), zarówno tych typowych, jak i absolutnie szalonych, mniej lub bardziej dziwacznych. Podczas obcowania z instrumentami o takiej właśnie otwartej architekturze, poczuć można osobliwą swobodę kreowania brzmienia.
Zacierają się takie terminy jak oscylator, LFO, napięcie kontrolujące, ponieważ większość modułów może pełnić różne funkcje, np. filtr może być zwykłym oscylatorem; w ograniczonym zakresie, ale każdy oscylator może działać jako LFO itd. VCS oferuje naprawdę pokaźne możliwości eksperymentatorskie. Jest niezastąpiony jako procesor efektów, a dwa niezależne wejścia do instrumentu pozwalają na wprowadzanie dwóch sygnałów naraz. Możemy je obrabiać (żeby nie użyć słowa: masakrować) zupełnie niezależnie i kierować do dwóch osobnych wyjść. Możemy po drodze modulować je ze sobą - jednym słowem mamy dużą swobodę działania.
W VCSie można naprawdę się zakochać, a chwile drapania się po głowie, rozgryzania instrumentu kończą się bardzo szybko i już po krótkim czasie przystępujemy do okiełznywania tego "analogowego chaosu".
Niestety, szczególnie w naszym kraju, zdobycie VCS-a graniczy z cudem, a kwoty, jakie trzeba wydać na instrument są niebagatelne i wynoszą nie mniej niż 2,5 tysiąca dolarów. Warto zauważyć, że firma EMS cały czas produkuje swoje legendarne instrumenty, niemniej trzeba liczyć się nie tylko z pokaźną ceną, ale także kolejką na zrealizowanie zamówienia, w której czas oczekiwania wynosi około roku.


     


     Drukuj artykuł       drukuj artykuł

     W numerze 2002-04          Strona główna archiwum
PARTNERZY
Studia Nagraniowe i Koncertowe Polskiego Radia  Kancelaria Adwokacka - Damian Kosmala  Polskie Stowarzyszenie Realizatorów Dźwięku  LIVE SOUND & Installation  E-Muzyk.pl
PATRONATY
    Warsaw Electronic Festival     
AVT KORPORACJA
© by AVT Wydawnictwo 2016, All right reserved

----- Account: pp.eis.compl -----